sobota, 31 grudnia 2011

Kiedyś będzie lepiej

Przykładowe prace, po jednej na miesiąc.

(2011 Summary of Art BLANK MEME)



(Porównanie: Kot z Cheshire ze stycznia i z grudnia. :P)

Niby odchodzę ostatnio od ostrych lineartów i staram się malować bezkonturowo, ale jak teraz całościowo patrzę na te zmiany to... bardziej podobają mi się moje konturowce, bo są bardziej wyraziste, konkretne. Chyba czas znaleźć coś pomiędzy - coś, co nie będzie mdłe, a jednocześnie nie będzie potrzebowało czarnych konturów.

Życzę Nowego Roku. Czy jak to tam szło.

czwartek, 29 grudnia 2011

Zuo, czyli nic ambitnego na dziś

Ostatnio Nacia miała koszmary, bo jej się śniłam xD. Jej opowieść tak mnie zainspirowała, że następnego dnia to ona przyśniła się mnie. Malowałyśmy farbami obrazy, potem wsadzałyśmy je do pieca, a z tego wychodziły pizze (a to wszystko działo się na kółku plastycznym w moim byłym liceum). W każdym razie - nie, nie potrafiłabym tego namalować. Ale namalowałam w zamian, jak rzucamy fireballa i ogólnie evil power:

środa, 21 grudnia 2011

6/6, czyli poszłam na łatwiznę...

...i stwierdziłam, że nie mogę robić 12 obrazków, kiedy z gotowych siedmiu dwa mi się nie podobają, a czasu coraz mniej, więc lepiej wybrać pięć najlepszych, dorobić jeszcze jeden, bo lepsze sześć porządnych, niż dwanaście byle jakich jestem leniem.

Będzie sześć obrazków, po jednym na dwa miesiące i amen. (Ale przynajmniej sam kalendarz jest w sumie dwa razy większy niż ten zeszłoroczny.) Teraz tylko je zepnę w sposób iście handmadowy i kreatywny.


(Zrezygnowałam z tego obrazka z całującą się parą i z obrazka matki z dzieckiem, który był tak zły, że nie zamieściłam go nawet na blogu lol.) A ten dorobiony szósty wygląda tak, o:

Dokupiłam sobie specjalnie najmniejszy pędzelek świata, żeby siedzieć w detalach i zrobić te tam cienie ciemną farbą, żeby wydobyć postać z tła i takie tam różne, co Nacia mi kazała x3 I tak tego nie widać, ale miałam dobre chęci.

(Nie czytajcie tego ->) Jestem na siebie wściekła, że nie przygotowałam się w ogóle na Święta, jakoś tak nie nastawiłam się na nie, nie wyczekiwałam, bo teraz to już-zaraz się zacznie, a zanim ja to sobie uświadomię, to już się wszystko skończy. Co z tego, że mam prezenty, robiłam piernik i uszka... Sama nie wiem, czegoś mi po prostu brakuje, no. Te całe Święta to tylko krótka chwila w sumie. Fajna chwila, ale chwila. Pewnie mi brakuje po prostu... ciszy, skupienia i te pe.

ENYŁEJ, WESOŁYCH ŚWIĄT!!!!! Laaast krysmas aj gejw ju maj haaart~ sralalalala~!!!!!!

sobota, 10 grudnia 2011

7/12



Bo jak wczoraj zamieściłam tego arta mazakami to uświadomiłam sobie, że właściwie moja mama też lubi filmową Koralinę. Więc poszło na stronę z kalendarza. Drugi rysunek (z siedmiu!), z którego jestem zadowolona. Więc jest źle, bardzo źle. Mam nadzieję, że znajdę czas, żeby poprawić tę gorszą większość i żeby całość kalendarza wyglądała jako tako.

A kiedyś narysuję Koralinę taką tylko dla samej siebie. Książkową. Mroczną i klimatyczną. I mniej kolorową. Złooo :)

Tylko najpierw kalendarz, rysunek dla Icha' i dla Naci ^^''''''''

piątek, 9 grudnia 2011

6/12 Nic





U mnie nic się nie dzieje oprócz tego, że szczególnie nie mam ochoty na pisanie czegokolwiek.

EDIT. Tak przy okazji. Parę dni temu stwierdziłam, że podoba mi się pan Orlando B. Tak, ten sam, którego nienawidziłam przez... no, od kiedy tylko go zobaczyłam. Jak bardzo źle ze mną? (Może to przez szok spowodowany Alicją 3D w kinach, przez którą robi mi się niedobrze na widok Deppa...? Nagle zaczynają mi się podobać zupełnie niedeppowi aktorzy...? Boję się wiedzieć, kto będzie następny.)

sobota, 26 listopada 2011

5/12 Kawa

Piąta strona kalendarza. Bardziej moja.


Ja po prostu nie czuję się w radosnych, czysto bajkowych rysunkach, tylko w czymś głębszym i mroczniejszym. Sama już nie wiem, jak pogodzić rysowanie dla kogoś z rysowaniem dla siebie.

A jak już przy bajkach i niebajkach jesteśmy. (Fragment od analizatorów).
- Tak, Czerwony Kapturek w brzuchu wilka, Kopciuszek szorujący gary, Eliza tkająca z pokrzyw koszule dla braci zaklętych w łabędzie, Mała Syrenka - oniemiała i stąpająca jak po ostrzach noży (...) Nie zapominajmy o siostrach Kopciuszka, które odcięły sobie palce u stóp i pięty...
- Oj, naiwny jesteś. Przecież teraz już się takich brzydkich bajek nie wypuszcza, teraz księgarnie pełne są bajek ugrzecznionych, zliftingowanych i wykastrowanych! Nawet Mała Syrenka się dobrze kończy.

To mi przypomniało... Ostatnio bawię się z dzieckiem sąsiadów. W poszukiwanie skarbów - okej. W grę na pianinie - okej. Zabawkowym samochodem po dywanie - okej. Ale kiedy zabawkowy samochód zaczyna wjeżdżać po ręce dziecka w górę, dowiaduję się od matki, że uczę je, że samochody rozjeżdżają ludzi!

piątek, 25 listopada 2011

4/12 KURDE

Gdyby ktoś był zainteresowany moim marnym kalendarzem, to tak, robię go strasznie na siłę i to jest okropne. Nie wiem, czemu tak bardzo nie mam ochoty tego robić. Całkowity brak pomysłu na każdą następną stronę. Masakra jakaś. Potrzebuję dodatkowej energii z kosmosu. Może rzeczywiście zarwę jedną noc, puszczę sobie inspirującą muzykę i będę mazać cokolwiek, bo od wysiłku to tylko gówno wychodzi <- o dżizas, jak to brzmi.

Bajkowy maj i zimowo-wiosenny marzec. To są dwa z trzech, które ostatnio zrobiłam, czyli w sumie już cztery mam za sobą.


Gdzie ja zgubiłam moją kreatywność? Odsprzedałby/wypożyczyłby mi ktoś swojego Wena?

PS. Dostałam taaaki przesłodki rysunek od znajomej :'D [link] (Tak, znowu wilga, bo... bo wilga i już.)

sobota, 19 listopada 2011

Zapraszam na filiżankę ZŁA.

Mój brat właśnie zgarnął całe zło internetowe w jedno miejsce i stworzył BLOGA. Tatata-dum! Zakątek dla potworów, alienów i oków Saurona. Proszę o komcie!!! Wchodzenie grozi śmiercią D:

~ s z y s z . b l o g s p o t . c o m ~

piątek, 18 listopada 2011

1/12

Mama chce na Gwiazdkę to samo, co w zeszłym roku, czyli ręcznie wykonany kalendarz. W zeszłym roku było dwanaście abstrakcyjnych kolaży, a jako że na starość tracę wyobraźnię, to w roku obecnym stać mnie już tylko na - o jakże typowe dla mnie - bajkowe akwarelki. Zrobiłam aż jedną stronę! Jeszcze tylko jedenaście... Geez.
Ale jednocześnie mam okazję malować to, co niby od dłuższego czasu chciałam namalować, a nie miałam mobilizacji. Na przykład bardzo chciałam namalować wilgę i oto wilga.


A tak w ogóle to mam garść nietypowych przemyśleń, ale nie wiem, czy je spisywać, czy nie. Jest druga w nocy, więc dzisiaj już na pewno nic nie robię.

niedziela, 6 listopada 2011

Kiedyś byłam na takim filmie...

Kaja: Na "Złotym Kompasie" byłam w kinie (...) Jedno mnie w tym filmie zastanawiało - dajmony dorosłych bohaterów przyjmowały zawsze tylko jedną formę - i tu rodzi się pytanie, jak do samochodu zmieści się człowiek mający dajmona-słonia?
Lauren: Ach, te nieścisłości 8D Mniejsza o słonia w samochodzie - oni nie mieli co robić z delfinami i wielorybami na suchym lądzie!


(Udział wzięli: Randomowy Człowiek, dajmon-wieloryb, mega akwarium na kółkach i inni.)

sobota, 5 listopada 2011

Więcej nie zmieszczę.

Kiedy studia wypiorą człowiekowi mózg z wszelkiej inteligencji i kreatywności, człowiek taki może wrzucić na bloga tylko i wyłącznie:
a) szkic, który zapomniał wrzucić w poprzedniej notce:

b. rysunek nabazgrany na szybko na kolanie (na nic próby upiększania własnym malarstwem sprzed paru miesięcy):

Właściwie powinnam się z tymi pracami schować.

Żeby pogrążyć się we własnej beznadziejności dodam tylko, że w tym samym czasie inne osoby tworzą same genialne rzeczy:
a) dostałam rysunek od Naci [link]. Niesamowite, jak działa na odbiorcę. Wystarczy patrzeć - i już tworzy się w głowie cała historia. (Dla mnie osobiście ten rysunek przedstawia bohatera opowiadania, które już się zakończyło, a on patrzy w przeszłość. Przedstawia pustkę po tym, co już nie wróci. Jednocześnie jego retrospekcja będzie wstępem do dalszej fabuły. Czy rysunek nie jest głęboki właśnie dlatego, że każdy go zinterpretuje inaczej?).
b) mój brat dostał rysunek od Tomasza - [link]. Spotkaliśmy go dzisiaj i brat na wiadomość, że "to ten od komiksów" od razu zaczął mnie męczyć, że chce od niego jakiś mały rysunek (oczywiście "potwora, strasznego potwora"). Tak, miał być mały, dwuminutowy rysunek, parę kresek. Ale T. pogardził skrawkiem papieru i długopisem, które mój brat podsunął mu pod nos i ze spokojem i namaszczeniem wyjął swój szkicownik i cały mega zestaw ołówków, długopisów i mazaków. Zapominając o czasie i przestrzeni oddał się twórczej pracy, bo jak stwierdziła Imana, z którą miałam przyjemność rozmawiać, T. po prostu nie może narysować małego, szybkiego, bylejakiego rysunku (bo jak ma zrobić RYSUNEK, to robi RYSUNEK i tyle).

(Obydwa rysunki w ramkę i na ścianę, ludzie.)

(A ja idę pomyśleć nad sensem tego, jak i co rysuję, a raczej czego nie rysuję i o co mi właściwie chodzi.)

PS. głupoty:
- najlepsi recenzenci wszechświata!!! (Tak, to ten sam Człowiek Wiadro, którego rysowałam :P)
- wieloryb, który cię widzi;
- "byłam dziewicą! byłam!"

czwartek, 27 października 2011

Cukierki

TAK WIĘC.
Projektowałam ostatnimi czasy postać do czegoś w rodzaju RPG (Lurid University), gdzie wszystkie wydarzenia przedstawia się za pomocą rysunków/komiksów. IMO fajna sprawa, bo i fantasy, i rysowanie, i wymyślanie historii - czego więcej chcieć? Wątpię, że moja postać zostanie przyjęta, bo widzę że chętnych jest sporo, a bardzo utalentowanych polaków na DeviantArcie nie brakuje, ale warto spróbować.

Pierwsze szkice powstały oczywiście na zajęciach, kiedy akurat nie notowałam albo nie rozwiązywałam sudoku.
Postać ta pojawiła się w mojej głowie bardzo szybko. Po pierwsze chciałam, żeby była mała i przyjemna w rysowaniu ;] Od razu też wiedziałam, że będzie się nazywała Cukier, nie pytajcie czemu, po prostu myślałam o niej jako o Cukier i tyle. Dla kontrastu jej lisa nazwałam Grejfrut.

Jeżeli chodzi o charakter, inspirowałam się takimi postaciami jak Alicja (Lewisa Carrolla) czy Koralina (Neila Gaimana). Mała dziewczynka, na pozór zwykła, ale w rzeczywistości uwikłana w niecodzienne zdarzenia i przez to nieco dziwna. Ponieważ w Lurid University postacie mają magiczne zdolności, Cukier dostała ode mnie umiejętność komunikowania się z duchami/demonami czy innymi nadprzyrodzonymi istotami, choć oczywiście jest w tak młodym wieku, że są to umiejętności nie do końca odkryte. Mało kto wie, że jej lis także jest jakąś bestią z zaświatów. Sama Cukier nie włada magią, sorry, to jest przereklamowane jakieś.

Chciałam, żeby mimo, że jest małą dziewczynką, było w niej coś, co niepokoi - stąd wielkie oczy. A pod oczyma często wory, jako że Cukier nocami ma sporo do roboty przy nocnych potworach i przysypia na zajęciach, na które w dodatku się spóźnia. Na co dzień jest cicha, spokojna i lubi samotność.
Ubranie wymyśliłam sama - poza butami, które gdzieś kiedyś widziałam w internecie. Zwykła sukienka i niecodzienna opaska do włosów. Mam ochotę ją jeszcze narysować w zimowym kożuszku, czapie i czarnych rękawiczkach - może kiedyś.

Kolory - jako że Cukier jest zwykłym człowiekiem (zwykłym w porównaniu z innymi postaciami Lurid University), chciałam, żeby wyglądała niecodziennie. Dlatego jest albinoską, ma białe włosy i różowe oczy. Rzadko kiedy tworzę tak mało kolorową postać, dlatego nie wiedziałam za bardzo co i jak dobrać. W sumie ubrania jak i lis też wyszły za jasno i zrobiło się z tego takie blade nic. Ale jeśli postać zostanie przyjęta, to pewnie dopracuję ją także kolorystycznie.

PS. oh noes [link]

PS2. bardzo ładna animacja. Reklamuje książkę, której i tak nie mam zamiaru czytać, ale na samą animację patrzy się naprawdę przyjemnie.

Co się z tym światem...???

Właśnie natrafiłam na stronę zadane.pl (gdzie uczniowie piszą, co zadano im do domu i dostają rozwiązanie od kogoś innego). Nie wiem, czy chcę dożyć momentu, gdy autorzy zamieszczonych tam tekstów staną się "przyszłością narodu".
Przytoczę treść niektórych zadań domowych - najciekawszą część spośród tych zamieszczonych w ciągu ostatnich dwóch godzin i tylko z dziedziny "język polski", bo ta dziedzina mnie akurat interesuje. Cytaty - bez poprawiania pisowni - zapisałam kursywą; czasem wtrąciłam coś od siebie, choć większość lepiej zostawić bez komentarza.
Jestem załamana i chcę się tym załamaniem z kimś podzielić, więc jak chcesz się przyłączyć, to zapraszam do lektury:

1. Na początek - pytanie zmuszające do głębszej refleksji:
(andersa21)
co postanawia kot? jakie jest jego zadanie jedyne wyjscie zzaistnialej sytuacji?


2. (lsdjkvhsdjvbkjf)
Czy mógłbym dostać trzy przykłady poetyckie?


3. (Raps)
Wyjaśnij znaczenie podanych wyrazów:
Krzewić
Krzesiwo
Krzywoprzysięzca
Skrzek

Bo dużo ciężej sprawdzić w słowniku online.

4. (zuzannka12)
Napiszcie przykłady TEKSTU POPULARNO NAUKOWEGO plis ja nie mam pojęcia co to może być !!!!

Czy gdybym napisała, że to taki gatunek owada, to by uwierzyła?

5. (dawcio39)
gdzie moge znajść streszczenie lub cos W Pustyni I W Puszczy

W Googlach? (Dobra odpowiedź? Dostanę piątkę??)

6. (Magduśka13)
Co jest szczęściem dla ludzi?


7. (Mudkip)
POMOCY!!! OPISZ W KILKU ZDANIACH JESIENOM POGODE

Pomocy! Nie wychodzę z domu, tylko siedzę przed kompem i dlatego nie wiem jak wygląda jesień! Boję się nawet spojrzeć za okno!

8. (unreal06)
napisz opowiadanie o najciekawszym wydarzeniu z czasów wczesnego dzieciństwa na teraz plis

Powiedzcie mi, bo ja sam nie wiem, co wydarzyło się w moim własnym życiu.

9. (natuśka97)
POMOCY!!!!!!!!!
Napisz kilka zdań o zabawnej rodzinnej przygodzie .

I ponownie - da mi ktoś spisać moją własną historię? Bo ja nie znam.

10. (syla474)
Napisz opowiadanie o temacie- moje wymarzone miejsce do którego chciałbym dotrzeć.

Sprawdzałam w Googlach, ale nawet tam nie mogę się dowiedzieć, jakie są moje marzenia. Niech mi ktoś powie.

11. (kopciaaa)
Postaraj się, aby twoje propozycje zaskakiwały pomysłowością.
opisz mieszkańców nowo odkrytych planet,
scharakteryzuj mieszkańców jednej z planet. podaj ich najważniejsze cechy.

Pomóżcie, pani w szkole każe nam użyć wyobraźni i zadaje nam kreatywne zadania, za kogo ona się uważa?

12. Patrzcie, jakie trudne lektury omawia się teraz w szkole:
(Majuśka1996)
Napisz historię, w której Harry Potter zyskuje wymarzony dom. Wyjaśnij jak do tego doszło.
+ Nie może być z internetu.;]


13. (LALECZKA1998)
pomocy niewiem czy ktos byl dnia 24.10.2011 na przedstawieniu pt 'Adam i Ewa" w Multikinie jezeli tak to prosze o napisanie sprawozdania z wyprawy do teatru


PS. [link]

sobota, 22 października 2011

Eee cośtam.

Małe wyjaśnienie do komiksu poniżej: Kaja to ja, w sensie że to moje imię jest (choć w dowodzie mam inne, ale ciii).


Pozdrowienia dla Całkiem Randomowego Człowieka. I dla mojego kota, który wystąpił w trzecim kadrze. :)
(Fajnie było narysować siebie w zielono-czerwonym mundurku z gimnazjum, serio taki miałam. XD)

A co do poprzedniej notki. Dzięki wielkie za rady dotyczące zmieniania stylu, wszystkie mi się przydadzą i już wiem co i jak. Szczególnie muszę się teraz skupić na tym, żeby moje postacie pokazywały przeróżne emocje. Ćwiczę ćwiczę, np. ostatnimi czasy projektując postać do LU, staram się żeby miała jakiś charakter. (Swoją drogą - mam nadzieję, że mnie w ogóle do LU przyjmą, bo fajnie tam, a mnie tam nie ma.)

Na takich mangowopodobnych postaciach łatwiej pokazać emocje. Ale z drugiej strony - ostatnio porównałam swój mangowopodobny rysunek z mangowym rysunkiem koleżanki i stwierdziłam, że prawie się nie różnią, bo są według tego samego schematu...
Żeby mangowy ludek wyróżniał się od innych, robi się mu fioletowe włosy, tatuaże na twarzy czy kocie uszy - zamiast czegoś bardziej ludzkiego, jak choćby zgarbiona sylwetka, tusza, wielki nochal itp. Muszę szukać czegoś, co mi pozwoli wyrazić wszystko (eh, w pisarstwie mi łatwiej więcej wyrazić).

PS. kiedyś zmienię wygląd tego bloga, dodam podstrony jakieś, fajniejsze logo i w ogóle. No bo kurde.

PS2. Punku od emu odróżnisz po imiczu.

PS3. Człowiek-Miska!!!

poniedziałek, 17 października 2011

Elmo kocha rybkęęęęę

Niedawno robiłam Art Trade z Kelso i wysłałam jej projekt moich postaci żeby mi narysowała:

Postacie pochodzą z pisanego przeze mnie (choć porzuconego na czas wakacji :/) opowiadania (czy już raczej powieści). Pierwszy to główny bohater, ale nie chcę zdradzać całego imienia, więc w skrócie S. Dwie pozostałe bohaterki mają na razie imiona robocze - Iskra i Laila.

Od Kelso dostałam to: [link] - S i Laila. Praca ma mega fajny klimat, baśniowo-zimowo-senny, akurat taki, jaki staram się nadać całemu opowiadaniu. W ogóle nie mogę się napatrzeć na ten rysunek :D Super zobaczyć własne postacie w cudzym wykonaniu, a co dopiero w takim :D

Cała ta akcja z Art Tradem spowodowała, że powróciłam do tych porzuconych przeze mnie postaci i do całej ich historii. Ciągnie mnie, żeby przejrzeć wszystkie notatki i dotychczasowe strony, i kontynuować - szczególnie, że zbliżają się coraz ciemniejsze i zimniejsze dni, stwarzające bardziej magiczny nastrój. Jednocześnie zaczęłam zastanawiać się nad tym, w jakim stylu tworzyć ilustracje do tego opowiadania.
Z jednej strony jest taki zwyczajny, normalny styl, gdzie postacie są (jak na moje możliwości) ładne i czytelne, czyli jak w szkicu powyżej albo tutaj. Ale z drugiej strony ciągnie mnie do stworzenia własnego stylu. Do charakteru tego opowiadania pasują mi ilustracje dziwne, budzące niepokój, a nie takie zwyczajne. Próbowałam się już kiedyś za to zabrać rysując je w formie komiksowej: [link]. I zaczęłam przeinaczać:

Od razu spotkałam się z opinią, że "co to ma być?!". I teraz sama nie wiem, czy ten styl, który wymyślam, jest po prostu brzydki, czy mogę mieć nadzieję, że kryje się w nim coś więcej, jakiś konkretny charakter?

W końcu narysowałam te postacie w takim dziwacznym stylu. Nie wiem, czy komukolwiek przypadnie do gustu i czy nie powinnam wrócić do normalniejszego stylu. Ale z drugiej strony - może to się wydawać śmieszne - gdy rysowałam w tym dziwnym stylu czułam, że po prostu to jest to. Jakbym tworzyła prosto z siebie samej.
I co ja mam zrobić...? Czy ktoś, kto nie zna podstaw rysunku i rysuje mocno przeciętnie (ja), może tworzyć własny styl? Powiedzcie mi.

Na zakończenie. Zuko Zuko Zuko Zuko. Kocham takich bohaterów jak Zuko z "Ostatniego władcy wiatru". Albo Snape z "Harrego Pottera". Albo Kovu z "Króla Lwa 2". Czy postacie, które są z pozoru złe, nie są bardziej ludzkie i głębokie niż te, które nie mają żadnych wad i od początku do końca są bezbłędne? (I nie, nie lubię Katary, Harrego i Simby xd.)

AAAAaaaa nienawidzę starucha, który biega za Zuko gadając w kółko "książę Zuko, książę Zuko!". Szału można dostać. Jak "Panie Frodo, PANIE FRODO!" *szał*. XD

PS.
Znajduję czasem w internecie bardzo fajne rzeczy, ale gubię potem te linki... Ale parę zachowałam:
*** [link] - świetne zdjęcia - tym bardziej, że robione w miejscu, w którym mieszkam.
*** Włóczykije, bo kto ich nie kocha: [link] (góry, góry!), [link] (z pełnym ekwipunkiem - jak ja w te wakacje... i mam nadzieję w przyszłe) i [link] (słodkie to jest). I na końcu, na deser, najlepszy fanart wszechświata: [LINK] - zdecydowanie tak! Takie trolle to ja rozumiem.
*** Warto kliknąć też tu [link]. Ci, co mnie znają, wiedzą, jaką mam manię na punkcie "analizy i interpretacji wiersza" (i przez to poszłam na filologię polską, i chcę zostać panią od poetyki, i robić to do końca swych dni :P). A tutaj, w poezji konkretnej, widzę po prostu sedno sprawy - to, czym poezja jest sama w sobie, obrana ze skóry, naga, szorstka. O interpretacji tych utworów mogłabym zapisać całe tomy - ale po co, skoro same mówią o tym, żeby nie mówić zbyt wiele? Z nich samych każdy czerpie mnogość interpretacji, ale niech zachowa je dla siebie, bo po co mnożyć słowa? Było będzie. Zapominanie. A także [link] - nasze codzienne życie, gdy jesteśmy przytłoczeni słowami - czy to, co przytłaczające, nie przeraża i nie intryguje? (Chcę, chcę, chcę! zobaczyć tę wystawę na żywo!)

PS2 - mówcie do mnie po niemiecku, śpiewajcie mi, cokolwiek, ja kocham ten język.

PS3 - mój młodszy brat próbuje "Najdłuższą podróż". Patrzę mu przez ramię i dziwi mnie, jak jeszcze niedawno ludzie żyli powoli i spokojnie. Ta fabuła ciągnie się tak leniwie, nie wiem czy bym na dzień dzisiejszy nad nią usiedziała. Brat gra cierpliwie, chociaż jak ja w to grałam, to sprawdzałam wszystkie możliwe dialogi, a on tylko te niezbędne :P

"April Ryan, musisz się do siebie przyzwyczaić".

PS4 - ELMOOOOOO!!!!!!! Jestem prawdziwą fanką!!!!!!!!!!!!
Zaczynam się poważnie o siebie martwić. Mam aż niebezpieczną manię na punkcie Elma. Zaczynam rozmawiać z własną roletą. Moje dzieci nazwę "Roleta" i "Pan Gapa". Dajcie mi więcej Elma, więceeej~

wtorek, 4 października 2011

No bo

...mam teraz głowę zajętą początkiem roku na uczelni. Światem zapanował chaos. I nie rysuję niczego fajnego i nie jestem w stanie niczego napisać, dlatego mój blog umiera. A w ogóle to dzisiaj dostałam maila od mojego ulubionego pana profesora, ale nie będę miała z nim zajęć i nie wiem co z tym zrobić, rozpacz, poważnie. Czemu tak?

No dobra, żeby coś na moim blogu jednak się znalazło, wrzucam parę linków z Youtuba, moje osobiste znaleziska. Otóż szukałam ostatnio czegoś podobnego do genialnej twórczości Antonisza (jeśli ktoś lubi psychodelę i bycie na haju, a jakimś cudem Antonisza nie zna, polecam link oraz link i całą resztę). Czegoś równie chorego i strasznego, ale w taki twórczy i odrealniony sposób, a nie jakiśtam przeciętnie odrażająco horrorowaty. Poszukiwania mi nie wyszły tak jak chciałam, ale po drodze znalazłam coś innego wartego uwagi:
* film o przemijaniu - choć się dłuży, od początku intryguje, a potem coraz bardziej napełnia klimatem grozy; jest naprawdę bardzo prosty, ale czym dalej, tym bardziej promieniuje poczuciem samotności i smutku;
* Pafnucy - ja chcę, żeby tak wyglądały filmy dla dzieci - prawidłowo!
Będę szukać dalej.

PS. jeszcze w temacie JołTuba YouTuba. Link - choć w wersji komiksowej fajniejsze, to i tak miło zobaczyć. A w ogóle, widziałam w sklepie genialne bluzy z Wilq'a, ale drogie. I nie kupiłam, i teraz cały czas myślę o tym, jakie one były fajne i do czego by mi taka bluza pasowała. :(

Dziwnym nie jest.

EDIT: natomiast jeżeli chodzi o całe kanały, to z dziedziny "absurdu i psychodeli" ostatnimi czasy wygrywają dla mnie Giuseppe Ragazzini (genialne po prostu), a na drugim miejscu Cyriak.

niedziela, 2 października 2011

Głupoty

Ja nie wiem, chyba źle zinterpretowałam "Salę samobójców", bo tutaj proponują całkiem odmienne zdanie - [link]

***
A w ogóle to na jednym takim forum dzieją się pewne bardzo złe rzeczy. Nieładnie :/// Wszystko przez Gaido i Putego :///////// Głupole j*bane :D

czwartek, 29 września 2011

I'm in hell

Czy ja jestem nieczuła i bez serca, że w czasie oglądania "Zielonej mili" tyle razy nie mogłam powstrzymać się od śmiechu? No bo, jezusmariaidzieciątkojózef, takie to wszystko schematyczne i oklepane, aż do bólu. Zły pan zdeptał biedną myszkę, jest taki zły, na pewno zrobi coś jeszcze bardziej złego. A duży Murzyn co z tego że duży, nie jest zły, nie można oceniać po pozorach (a przy okazji jest głupi i zacofany, bo jest Murzynem) i na pewno nie zrobił tamtego złego czynu. Wszystko było tak przewidywalne, schematyczne, typowe, jak w każdym innym przejmującym, wzruszającym filmie amerykańskim (tfu!). Takie to było piękne, przepiększone, że aż komiczne. No i ta cukierkowo-słodka magia... jak tu traktować ten film na poważnie?

Z innej beczki. PAŹDZIERNIK???!!! Ale jak gdzie kiedy zdążył (o nie nieee). Może za to dzięki temu porzucę głupoty i zajmę się naprawdę ważnymi rzeczami, jak pisanie (porzuconego na czas wakacyjny) opowiadania. :P

Nie rysowałam ostatnio niczego godnego uwagi.

piątek, 23 września 2011

Najpierw rysuję, a potem myślę





Miałam zrobić z Kelso art trade'a (wymianę rysunków). I zanim w ogóle wymyśliłam, co bym od niej chciała, zdążyłam już narysować mój rysunek dla niej. Czemu ja szybciej rysuję niż myślę?

W powiększeniu:


PS. opierałam się na [link].

czwartek, 22 września 2011

Kreski i minusy

Bo w każdym filmie muszą być jakieś minusy. Bo to do mnie niepodobne, gdy powiem po prostu, że film mi się podobał. Tak więc właśnie. "Sala samobójców" miała minusy. Oczywiście największy z nich to brak cycków. Wszystkie postacie były za bardzo. Za bardzo wciśnięte w swoje ciasne role - choć ciekawe, to jednak niezmienne. Na przykład tacy niezmienni rodzice - w kółko nic nie rozumieli, nic w sobie nie zmieniali. Wszyscy znajomi ze szkoły to ludzie negatywni i wykorzystujący głównego bohatera. W zasadzie wszyscy są źli i nikt go nie rozumie (jak tu nie zostać emo? :P). Ale co ja tam wiem, może ludzie tacy są.
Główny bohater - okej, świetnie zagrana postać. Ale nie rozumiem. Dlaczego na początku filmu jest dla innych chamski i jaki to ma związek z dalszą fabułą i przemianą postaci? Chodzi o to, że jak wszyscy bohaterowie muszą być negatywni, to on też? (Poza tym - jak tu traktować poważnie kogoś, kto wygląda jak emo? Hm, czy emo już przypadkiem nie wyszli z mody? Przez ten cały emo-styl nastolatki oglądające ten film, zamiast zacząć myśleć, wkręcają się, że o-jaki-on-biedny-jaki-on-fajny, potem zostają takimi Sylwiami i same bawią się w emo - kosztem innych oczywiście.)
I jeszcze jedno. Serio, serio? Dzieciak na dziesięć dni zamyka się w pokoju? Przez dziesięć dni jego rodzice nie wracają do domu i nie dzwonią do niego, do siebie nawzajem i do służącej? Służąca nie dzwoni do nich? Prywatna (prywatna!) szkoła nie dzwoni do rodziców, by powiadomić, że uczeń nie chodzi do szkoły? Koledzy i przyjaciele się o niego nie martwią? (A no tak, przecież WSZYSCY jego szkolni koledzy są źli i go wykorzystują...)
Tak, tego wszystkiego czepiam się strasznie na siłę, bo wcale mi to wszystko nie przeszkadzało, ale - powtórzę się - nie byłabym sobą, gdyby napisała, że po film był w stu procentach dobry. Dlatego musiałam coś znaleźć.

Rysunek dla Kelso w trakcie powstawania. Jej postacie z komiksu, zresztą moje ulubione, Gustaw i Joka.

A jako że lubię bawić się teksturami (bo mało przy tym pracy, a efekty takie fajne), to mimo, że nie skończyłam całości, wrzuciłam same postacie do Photoshopa i wyszło stamtąd takie coś.


Swoją drogą. Kreski. Zrobiłam tego fanarta dla Kolmyra i jest tam za dużo chaotycznych nonsensownych kresek, co mi wytknięto na forum. No i fakt, muszę przyznać, że robię takie kreski, bo nie chce mi się robić tła. I zawsze szłam na łatwiznę, bo po co się męczyć z tłem albo z jakimkolwiek zbudowaniem przestrzeni, głębi, skoro można walnąć takie kreski i nikt się nie przyczepi. Ale jako że się przyczepili, przy obecnym rysunku dla Kelso staram się zmienić w sobie to przyzwyczajenie. Porządkuję linie, żeby nie było chaosu i robię normalne tło. To muszą być konkretne, wyraźne kształty, a nie jakiś chaos zagubiony wśród kresek.

I to właśnie ostateczna wersja fanartu dla Kolmyra. No ok, kreski są, ale tak poza tym rysunek się podobał, więc moja misja się powiodła. :P

wtorek, 20 września 2011

Trzecia w nocy...

... właśnie skończyłam oglądać "Salę samobójców". Świetnie zrobiony film - napięcie, wydarzenia, przedstawienie postaci - no, po prostu oglądałam z uśmiechem na twarzy, takie to było dobre. Tylko że teraz siedzę i ryczę, bo jak coś jest tak okrutnie, boleśnie prawdziwe, to nie można nie ryczeć. Prawdziwa, ale nieznana i unikana strona życia, ale warto ją poznać, żeby poznać życie.

sobota, 17 września 2011

Łuć

[narzekanie]
W zeszłym roku chciałam jechać na spotkanie forum analizatorów. I nici, bo wszystkim pasowało spotkać się w Łodzi, a dla mnie to koniec świata. W tym roku chciałam być na spotkaniu tgwtg.pl i - uwaga - wszystkim pasowało spotkać się w Łodzi. Borze liściasty, dlaczego wszyscy ludzie mieszkają w Łodzi (i w okolicach Łodzi)? Kogokolwiek poznaję przez internet, jest z Łodzi. Nie za dużo tam was?!
[/narzekanie]

Swoją drogą.

Kontury cienkopisem są, teraz tylko myślę gdzie jaki kolor, więc już połowa pracy za mną. To co tam macha spod grobu to zombiak niewyglądający jak zombiak. W ogóle mój brat uznał, że to nie jest fanart dla Kolmyra, bo nie ma tam mrówek i niedźwiedzicy...

środa, 14 września 2011

Bu

Rysunek dla Kolmyra in progress, na razie tylko szkic i to w dodatku jeszcze do pozmieniania tu i ówdzie. Mam ochotę pobawić się teksturami w Photoshopie, ale jeszcze nie wiem, posiedzę nad tym i podumam.


Dostałam dzisiaj od życia kolejną dawkę absurdu. Dziękuję ci, życie. W niczym nie widzę tyle sensu co w absurdzie, serio.

I tak na marginesie - odkryłam Patenciarza na YouTube. Link - no dobra, film się dłuży (i jeszcze to banalne przesłanie - łojesu :/ - i dosłowna fabuła). Ale jest niezły wizualnie i ma kilka mistrzowskich pomysłów i psychodelicznych scen, dla których warto się przebić przez całość. Może znajdę jakiś lepszy jego film i podam linka.

Wzięłam postacie ze swojego komiksu z okresu gimnazjum i rozrysowuję je całkiem na nowo - fajna zabawa i przy okazji ćwiczenie do projektowania charakterów. A prawdę powiedziawszy te postacie przyśniły mi się niedawno i trzeba było coś z tym zrobić...

wtorek, 13 września 2011

Oddajcie grabarza :(

Undertaker był taką świetną postacią, taka mroczna wersja Szalonego Kapelusznika i tylko dla niego czytałam mangę, mimo że już nie czytam mang. Tak, robiłam to, czytałam i odmóżdżałam się specjalnie dla tej postaci. I po 59 rozdziałach PRZEROBILI GO NA TYPOWEGO BISZA. Japierdolę. Jakby bali się, że jak jest jeden niebisz na całą serię, to seria nie będzie mieć czytelników. I zrobili z niego bisza!!! I chciałam się tym gdzieś podzielić i komuś wyżalić. Ale mam za bardzo normalnych znajomych i nikt mnie nie rozumie. A na DeviantArcie mam zajęty journal przez komisze, FaceBooka jakimś cudem nie mam i nie miałam gdzie tego napisać. I wtedy uświadomiłam sobie, że muszę wrócić do blogów, choć już wracałam i porzucałam je sryliardy razy, ale teraz nadszedł ten czas, kiedy muszę wrócić. Bo muszę gdzieś napisać, że zrobili z Undertakera bisza. To gorsze od tego, jak wzięli karłowatego Kapelusznika z wielkim nochalem i zrobili z niego Dżonego Depa.
Smutek.