sobota, 26 listopada 2011

5/12 Kawa

Piąta strona kalendarza. Bardziej moja.


Ja po prostu nie czuję się w radosnych, czysto bajkowych rysunkach, tylko w czymś głębszym i mroczniejszym. Sama już nie wiem, jak pogodzić rysowanie dla kogoś z rysowaniem dla siebie.

A jak już przy bajkach i niebajkach jesteśmy. (Fragment od analizatorów).
- Tak, Czerwony Kapturek w brzuchu wilka, Kopciuszek szorujący gary, Eliza tkająca z pokrzyw koszule dla braci zaklętych w łabędzie, Mała Syrenka - oniemiała i stąpająca jak po ostrzach noży (...) Nie zapominajmy o siostrach Kopciuszka, które odcięły sobie palce u stóp i pięty...
- Oj, naiwny jesteś. Przecież teraz już się takich brzydkich bajek nie wypuszcza, teraz księgarnie pełne są bajek ugrzecznionych, zliftingowanych i wykastrowanych! Nawet Mała Syrenka się dobrze kończy.

To mi przypomniało... Ostatnio bawię się z dzieckiem sąsiadów. W poszukiwanie skarbów - okej. W grę na pianinie - okej. Zabawkowym samochodem po dywanie - okej. Ale kiedy zabawkowy samochód zaczyna wjeżdżać po ręce dziecka w górę, dowiaduję się od matki, że uczę je, że samochody rozjeżdżają ludzi!

piątek, 25 listopada 2011

4/12 KURDE

Gdyby ktoś był zainteresowany moim marnym kalendarzem, to tak, robię go strasznie na siłę i to jest okropne. Nie wiem, czemu tak bardzo nie mam ochoty tego robić. Całkowity brak pomysłu na każdą następną stronę. Masakra jakaś. Potrzebuję dodatkowej energii z kosmosu. Może rzeczywiście zarwę jedną noc, puszczę sobie inspirującą muzykę i będę mazać cokolwiek, bo od wysiłku to tylko gówno wychodzi <- o dżizas, jak to brzmi.

Bajkowy maj i zimowo-wiosenny marzec. To są dwa z trzech, które ostatnio zrobiłam, czyli w sumie już cztery mam za sobą.


Gdzie ja zgubiłam moją kreatywność? Odsprzedałby/wypożyczyłby mi ktoś swojego Wena?

PS. Dostałam taaaki przesłodki rysunek od znajomej :'D [link] (Tak, znowu wilga, bo... bo wilga i już.)

sobota, 19 listopada 2011

Zapraszam na filiżankę ZŁA.

Mój brat właśnie zgarnął całe zło internetowe w jedno miejsce i stworzył BLOGA. Tatata-dum! Zakątek dla potworów, alienów i oków Saurona. Proszę o komcie!!! Wchodzenie grozi śmiercią D:

~ s z y s z . b l o g s p o t . c o m ~

piątek, 18 listopada 2011

1/12

Mama chce na Gwiazdkę to samo, co w zeszłym roku, czyli ręcznie wykonany kalendarz. W zeszłym roku było dwanaście abstrakcyjnych kolaży, a jako że na starość tracę wyobraźnię, to w roku obecnym stać mnie już tylko na - o jakże typowe dla mnie - bajkowe akwarelki. Zrobiłam aż jedną stronę! Jeszcze tylko jedenaście... Geez.
Ale jednocześnie mam okazję malować to, co niby od dłuższego czasu chciałam namalować, a nie miałam mobilizacji. Na przykład bardzo chciałam namalować wilgę i oto wilga.


A tak w ogóle to mam garść nietypowych przemyśleń, ale nie wiem, czy je spisywać, czy nie. Jest druga w nocy, więc dzisiaj już na pewno nic nie robię.

niedziela, 6 listopada 2011

Kiedyś byłam na takim filmie...

Kaja: Na "Złotym Kompasie" byłam w kinie (...) Jedno mnie w tym filmie zastanawiało - dajmony dorosłych bohaterów przyjmowały zawsze tylko jedną formę - i tu rodzi się pytanie, jak do samochodu zmieści się człowiek mający dajmona-słonia?
Lauren: Ach, te nieścisłości 8D Mniejsza o słonia w samochodzie - oni nie mieli co robić z delfinami i wielorybami na suchym lądzie!


(Udział wzięli: Randomowy Człowiek, dajmon-wieloryb, mega akwarium na kółkach i inni.)

sobota, 5 listopada 2011

Więcej nie zmieszczę.

Kiedy studia wypiorą człowiekowi mózg z wszelkiej inteligencji i kreatywności, człowiek taki może wrzucić na bloga tylko i wyłącznie:
a) szkic, który zapomniał wrzucić w poprzedniej notce:

b. rysunek nabazgrany na szybko na kolanie (na nic próby upiększania własnym malarstwem sprzed paru miesięcy):

Właściwie powinnam się z tymi pracami schować.

Żeby pogrążyć się we własnej beznadziejności dodam tylko, że w tym samym czasie inne osoby tworzą same genialne rzeczy:
a) dostałam rysunek od Naci [link]. Niesamowite, jak działa na odbiorcę. Wystarczy patrzeć - i już tworzy się w głowie cała historia. (Dla mnie osobiście ten rysunek przedstawia bohatera opowiadania, które już się zakończyło, a on patrzy w przeszłość. Przedstawia pustkę po tym, co już nie wróci. Jednocześnie jego retrospekcja będzie wstępem do dalszej fabuły. Czy rysunek nie jest głęboki właśnie dlatego, że każdy go zinterpretuje inaczej?).
b) mój brat dostał rysunek od Tomasza - [link]. Spotkaliśmy go dzisiaj i brat na wiadomość, że "to ten od komiksów" od razu zaczął mnie męczyć, że chce od niego jakiś mały rysunek (oczywiście "potwora, strasznego potwora"). Tak, miał być mały, dwuminutowy rysunek, parę kresek. Ale T. pogardził skrawkiem papieru i długopisem, które mój brat podsunął mu pod nos i ze spokojem i namaszczeniem wyjął swój szkicownik i cały mega zestaw ołówków, długopisów i mazaków. Zapominając o czasie i przestrzeni oddał się twórczej pracy, bo jak stwierdziła Imana, z którą miałam przyjemność rozmawiać, T. po prostu nie może narysować małego, szybkiego, bylejakiego rysunku (bo jak ma zrobić RYSUNEK, to robi RYSUNEK i tyle).

(Obydwa rysunki w ramkę i na ścianę, ludzie.)

(A ja idę pomyśleć nad sensem tego, jak i co rysuję, a raczej czego nie rysuję i o co mi właściwie chodzi.)

PS. głupoty:
- najlepsi recenzenci wszechświata!!! (Tak, to ten sam Człowiek Wiadro, którego rysowałam :P)
- wieloryb, który cię widzi;
- "byłam dziewicą! byłam!"