sobota, 31 grudnia 2011

Kiedyś będzie lepiej

Przykładowe prace, po jednej na miesiąc.

(2011 Summary of Art BLANK MEME)



(Porównanie: Kot z Cheshire ze stycznia i z grudnia. :P)

Niby odchodzę ostatnio od ostrych lineartów i staram się malować bezkonturowo, ale jak teraz całościowo patrzę na te zmiany to... bardziej podobają mi się moje konturowce, bo są bardziej wyraziste, konkretne. Chyba czas znaleźć coś pomiędzy - coś, co nie będzie mdłe, a jednocześnie nie będzie potrzebowało czarnych konturów.

Życzę Nowego Roku. Czy jak to tam szło.

czwartek, 29 grudnia 2011

Zuo, czyli nic ambitnego na dziś

Ostatnio Nacia miała koszmary, bo jej się śniłam xD. Jej opowieść tak mnie zainspirowała, że następnego dnia to ona przyśniła się mnie. Malowałyśmy farbami obrazy, potem wsadzałyśmy je do pieca, a z tego wychodziły pizze (a to wszystko działo się na kółku plastycznym w moim byłym liceum). W każdym razie - nie, nie potrafiłabym tego namalować. Ale namalowałam w zamian, jak rzucamy fireballa i ogólnie evil power:

środa, 21 grudnia 2011

6/6, czyli poszłam na łatwiznę...

...i stwierdziłam, że nie mogę robić 12 obrazków, kiedy z gotowych siedmiu dwa mi się nie podobają, a czasu coraz mniej, więc lepiej wybrać pięć najlepszych, dorobić jeszcze jeden, bo lepsze sześć porządnych, niż dwanaście byle jakich jestem leniem.

Będzie sześć obrazków, po jednym na dwa miesiące i amen. (Ale przynajmniej sam kalendarz jest w sumie dwa razy większy niż ten zeszłoroczny.) Teraz tylko je zepnę w sposób iście handmadowy i kreatywny.


(Zrezygnowałam z tego obrazka z całującą się parą i z obrazka matki z dzieckiem, który był tak zły, że nie zamieściłam go nawet na blogu lol.) A ten dorobiony szósty wygląda tak, o:

Dokupiłam sobie specjalnie najmniejszy pędzelek świata, żeby siedzieć w detalach i zrobić te tam cienie ciemną farbą, żeby wydobyć postać z tła i takie tam różne, co Nacia mi kazała x3 I tak tego nie widać, ale miałam dobre chęci.

(Nie czytajcie tego ->) Jestem na siebie wściekła, że nie przygotowałam się w ogóle na Święta, jakoś tak nie nastawiłam się na nie, nie wyczekiwałam, bo teraz to już-zaraz się zacznie, a zanim ja to sobie uświadomię, to już się wszystko skończy. Co z tego, że mam prezenty, robiłam piernik i uszka... Sama nie wiem, czegoś mi po prostu brakuje, no. Te całe Święta to tylko krótka chwila w sumie. Fajna chwila, ale chwila. Pewnie mi brakuje po prostu... ciszy, skupienia i te pe.

ENYŁEJ, WESOŁYCH ŚWIĄT!!!!! Laaast krysmas aj gejw ju maj haaart~ sralalalala~!!!!!!

sobota, 10 grudnia 2011

7/12



Bo jak wczoraj zamieściłam tego arta mazakami to uświadomiłam sobie, że właściwie moja mama też lubi filmową Koralinę. Więc poszło na stronę z kalendarza. Drugi rysunek (z siedmiu!), z którego jestem zadowolona. Więc jest źle, bardzo źle. Mam nadzieję, że znajdę czas, żeby poprawić tę gorszą większość i żeby całość kalendarza wyglądała jako tako.

A kiedyś narysuję Koralinę taką tylko dla samej siebie. Książkową. Mroczną i klimatyczną. I mniej kolorową. Złooo :)

Tylko najpierw kalendarz, rysunek dla Icha' i dla Naci ^^''''''''

piątek, 9 grudnia 2011

6/12 Nic





U mnie nic się nie dzieje oprócz tego, że szczególnie nie mam ochoty na pisanie czegokolwiek.

EDIT. Tak przy okazji. Parę dni temu stwierdziłam, że podoba mi się pan Orlando B. Tak, ten sam, którego nienawidziłam przez... no, od kiedy tylko go zobaczyłam. Jak bardzo źle ze mną? (Może to przez szok spowodowany Alicją 3D w kinach, przez którą robi mi się niedobrze na widok Deppa...? Nagle zaczynają mi się podobać zupełnie niedeppowi aktorzy...? Boję się wiedzieć, kto będzie następny.)