sobota, 31 grudnia 2011

Kiedyś będzie lepiej

Przykładowe prace, po jednej na miesiąc.

(2011 Summary of Art BLANK MEME)



(Porównanie: Kot z Cheshire ze stycznia i z grudnia. :P)

Niby odchodzę ostatnio od ostrych lineartów i staram się malować bezkonturowo, ale jak teraz całościowo patrzę na te zmiany to... bardziej podobają mi się moje konturowce, bo są bardziej wyraziste, konkretne. Chyba czas znaleźć coś pomiędzy - coś, co nie będzie mdłe, a jednocześnie nie będzie potrzebowało czarnych konturów.

Życzę Nowego Roku. Czy jak to tam szło.

3 komentarze:

  1. Na moje obserwacje wydają się "mdłe" przez to, że chyba cały czas "myślisz" kreską a nie plamą, nawet jak się starasz jej fizycznie nie umieszczać na pracy. Wygląda to tak, jakbyś malując, całkowicie skupiała się na wydobywaniu kontrastu na miejscach styku dwóch kształtów, jakby najważniejsze było dokładne zdefiniowanie kolejnych przedmiotów poprzez wyraźne oddzielenie ich od siebie kolorem. Przy tym światłocień mogący wydobyć naturę przedstawianych obiektów u Ciebie jest znikomy.

    Drugi zarzut, to płaska plama barwna, znana z konturowych prac (oraz świetnie tam pasujące) i przeniesiona bezpośrednio na niekonturowe. Króluje w Twoich pracach kolor lokalny. Wilk jest szary, trawa zielona, czerwona sukienka jest czerwona, tak jakby w ogóle słońce, dzień, noc tam nie grało żadnej roli. Bardzo brakuje mi tam impresjonistycznej gry barw, chociażby takiej w minimalnym stopniu jak z Twoich martwych natur http://www.digart.pl/zoom/4615393/mazianki2.html#.TwcIiq-AlG4

    Mam takie dwie nieśmiałe propozycje do rozważenia na przyszłość -- zakup blok kolorowych/teksturowanych papierów, małe precyzyjne nożyczki i spróbuj może wykleić następną pracę z wycinanek? Na moje oko masz duże predyspozycje do stworzenia tą metodą fajnej pracy, Twoje "kodowanie rzeczywistości" na rysunku jest już teraz mocno zbliżone do techniki wycinankowej, więc nie będziesz raczej miała z takim eksperymentem problemu ;)

    Jeśli nie rajcuje Cię ta opcja, moja druga propozycja to pewna zabawa: rysuj wyobrażając sobie, że wszystkie obiekty są z definicji białe. Żadnych kolorów, tylko cienie, światła i faktury. Jest to trochę gwałt na mózgu, ale skutecznie zmusza do porzucenia myślenia konturem ;d

    Możesz mówić że Ci się zmiany nie podobają i w ogóle, wg mnie w swoich pracach powoli dochodzisz do punktu zwrotnego, trochę cierpliwości i samozaparcia. Nie wracaj teraz do rysunków konturowych :c

    OdpowiedzUsuń
  2. O____________O DŻIZAZ jaki długi komentarz O__O Dawno mnie na blogu własnym nie było i teraz żałuję, bo lubię czytać co Ty mi tam ciekawego wypisujesz (szczególnie krytyka, o jak się przydaje 8D)

    Wycinanki? Taki kolaż z kolorowego papieru? Łojeny nie wiem czy podołam (mimo, że przedszkolaki to potrafią) 8d' Ale abstrakcja czy coś konkretnego?

    Rozumiem co masz na myśli... Właśnie nawet w tych moich martwych denerwowało mnie, że obiekty nie współgrają, tylko każdy jest osobno. Cienie, światła i faktury - zanotowałam, ok.

    Nie wracać do konturowców? Właśnie mi ktoś na devie napisał że konturowe lepsze... Ale racja, ja bym wolała rysować niekonturowo, tylko wiadomo, że kupa pracy jeszcze przede mną...

    Dzięki za rady *glomp*

    OdpowiedzUsuń
  3. No nie pełna abstrakcja, tylko właśnie żeby to coś przedstawiało Xd

    Możesz zawsze rysować raz z konturem, raz bez, tylko że to są zupełnie odrębne techniki.

    A do usług ;d

    OdpowiedzUsuń