sobota, 26 maja 2012

Tattoo

Wyciągnęłam swoje gimnazjalne kredki akwarelowe, niestety nie umiem nimi za dobrze maziać...


A tutaj jakaś dzikuska, lubię tworzyć tego typu postacie żyjące z dala od cywilizacji i kierujące się własnymi prawami. Jakie ja chude nogi rysuję... czasem sobie myślę, czy by tak nie otworzyć atlasu od anatomii i nie przestudiować... argh.


Jedne ze sryliarda pseudohorrorowych szkiców, jakie wyczyniam dla odstresowania się. Tak, serio, rysuję straszne rzeczy właśnie po to, żeby pozbyć się własnych lęków, myślę, że tak to działa.


Luridowy pairing Albus x Cukier, miało być nawiązanie do lalek i filmu Another (swoją drogą: obejrzałam film, to do mnie niepodobne! jak ja usiedzę na jakimś filmie to cud).


Projektuję tatuaż (znajomemu znajomego), praktycznie siedzę dzisiaj nad nim cały dzień, tak się wciągnęłam (a mówiąc cały mam na myśli cały). Na razie jest in progress, chyba praaawie pół roboty za mną, teraz będę męczyć detale i detale, i detale detali. Pół demon - pół anioł chroniący rodzinę (tegoż znajomego). Zabrałam się za robienie tego w Photoshopie, bez konturów, więc jak na mnie szalenie ambitnie i wiecie co, jestem z siebie wyjątkowo dumna!

Szkic:


...i moje IN PROGRESS photoshopowe:


Lecę, bo mi kręgosłup siada.

Edit: Nie ma to jak po jakiś 10 godzinach pracy dowiedzieć się, że chcą całkiem inną kompozycję... @_@ SHSTUKHNBSGREEIUOPDKYUJ hahaha *mózgsiada*.

sobota, 19 maja 2012

Włócz



Już od dawien dawna chciałam tę dwójkę narysować razem. Kłapouchy i Włóczykij - nie mają własnego domu, tak więc mieszkają nigdzie i... wszędzie. Takim to już tylko nieskończona droga i niezbadane zakątki świata. Dla mnie to taki obraz... wolności.

Eh, a tak zupełnie zmieniając klimat...
Chciałam narysować coś na bitwy komiksowe, przeciwnik zaproponował mi bardzo prosty i niewinny temat "leń", a co mi z tego wyszło... x_x



Na zakończenie bzdurne odstresowywacze luridowe - garść zaledwie:

poniedziałek, 14 maja 2012

Lalkowo i nielalkowo


Sztuczne oczka, włóczka, wstążki, stary ciuch, tapety, papiery czerpane, karton, akryle, pisak. Zaśmiecony pokój. Cała tubka kleju do drewna (lol) i masa roboty. Szczerze, nie jestem zadowolona z efektu, bo powinnam się do tego zabrać całkiem inaczej. Za rzadko robię kolaże i dlatego nie mam wprawy, zapomniałam wszystkiego, czego nauczyłam się przy ostatnim kolażu. Następnym razem będzie znacznie lepiej, obiecuję. Ten art wygląda jak posklejane elementy śmietnika...

Co tam jeszcze... Aha, zupełnie przypadkiem natrafiłam na twórczość takiej oto lalkarki [link] - patrzę na to i nie mogę oczu oderwać. Dla mnie to coś idealnego w każdym calu. Aż poczułam chęć podrabiania tego stylu inspirowania się :D''





(Teoretycznie powinien się tu znaleźć dopisek "rymy mojego autorstwa", ale tym razem to aż żal i wstyd, napisałam to na kolanie w minutę tylko żeby się rymowało, a normalnie żeby ułożyć coś sensownego muszę się bardzo przyłożyć, więc lipa, jestem beznadziejna.)



Wyciągnęłam akwarele z szuflady w końcu! Ile można w Photoshopie...


Szkoda tylko, że te akwarele idą na takie bzdurne obrazki :PP

PS. Szukając lalkowych inspiracji natknęłam się też na: [link] [link] [link] [link] [link], jeżeli kogoś też to interesuje ;)

sobota, 5 maja 2012

Drukarnie i szkicowniki, i potwór z doniczki

Narysowany już dawno dawno temu prezent urodzinowy dla mojego BRATA :D Upchnęłam tam wszystko to, co mi się z nim kojarzy... Tak więc w centrum jest on sam i jego pies (rasy beagle) stylizowani na bohaterów z kreskówki Pora na przygodę (wzorowałam się na [link] i [link] ;D). Jest też jedna ze sryliona jego dziwacznych roślin, są eksperymenty chemiczne i randomowa bardzo naukowa książka, są jego własne rysunki, owca z Minecrafta, Pepe Pan Dziobak i gitara klasyczna. Żeby wprowadzić element normalności umieściłam tam też jego zwyczajne biurko i krzesło :'D Nie wiem, co mogę powiedzieć o tym obrazku, sprawił mi masę frajdy. Najfajniejsze było to, że wydrukowałam go potem w drukarni jako wielki plakat i wsadziłam za ramki (wisi to teraz u brata na ścianie :'D). Efekt jest świetny! Byle co wydrukowane w drukarni na takim wypaśnym papierze wygląda tak faaajnie!!! Sama bym sobie narysowała coś, wydrukowała jako plakat i walnęła na ścianę we własnym pokoju, gdybym miała jeszcze kasę :'d.


Tak poza tym, skończył mi się niedawno szkicownik. Rysowałam w nim od początku stycznia 2011. Kosztował kilka złotych, bo sprzedawali w Empiku ostatnią mizerną sztukę. Już wtedy był w kiepskim stanie, a co dopiero teraz, po tych wszystkich miesiącach, kiedy brałam go ze sobą WSZĘDZIE, w każdą pogodę i w każde miejsce (na tory kolejowe, na drzewa, pod płaszcz w ulewny dzień - rysować można dosłownie w każdej sytuacji!)... Ale co tam. To pierwszy taki szkicownik, który naprawdę zarysowałam od początku do końca. Pamiętam dokładnie, co, gdzie i dlaczego narysowałam, co wtedy czułam - w ten sposób stanowi on dla mnie jakby taki specyficzny rodzaj pamiętnika...

Teraz kupiłam sobie już porządne dwa szkicowniki (duży do rozrysowywania się w domu i mały podręczny do brania np. do skmki czy po prostu poza dom). Trochę żałuję, bo nie mają już przez to tego czegoś, wyglądają tak profesjonalnie i brak im... duszy? Mam nadzieję, że to się zmieni po paru miesiącach użytkowania, gdy już będą mi towarzyszyć w codziennych czynnościach. Nie jest tak, że przedmioty posiadają swojego rodzaju duszę? Widzę ją w uszytych przez siebie lalkach, w gitarze czy pianinie, gdy ożywiam je dźwiękiem, w farbach, gdy przy malowaniu cała się nimi upaćkam, w każdej z osobna książce, szczególnie w książkach ze swoją własną historią (tych np. z antykwariatu). No i szkicowniki też to mają, na pewno.

Tak na zakończenie, moje bardzo nieciekawe i kiepskie (ale jakże odprężające) Luridowe szkice:







PS. Ale tak serio... Chciałabym się skupić na strasznych, psychodelicznych rysunkach. Przecież to właśnie takie rysy pociągają mnie najbardziej. Spróbuję natworzyć coś w tym stylu. A nie że znowu będę wstawiała same ludziki... Nawet zwykłe szkice powinny mieć swój klimat i charakter. !!!!!!!!1

PS2. Jeszcze jedna sprawa... Nikt mi nie wmówi, że ludzie nie czytają w myślach! Przeglądam ten swój stary szkicownik i na jednej z ostatnich stron jest to: [link]. Narysowałam to jakiś czas temu i zupełnie o tym zapomniałam, i nawet tego nie skanowałam, nic... A wczoraj czy tam przedwczoraj dostałam od koleżanki takiego fanarta: [link]. Jak to możliwe xd?