niedziela, 1 lipca 2012

Nędzne mangi i simby

Na początek kilka cytatów (może lekko przekształconych, ale sens ten sam), które po prostu KOCHAM z różnych niezrozumiałych powodów:
"Byłam na twoim blogu i z tego co widzę, to rysujesz mangę." (usłyszane od koleżanki)
"Powinniśmy przelać swoją twórczą osobowość na papier i zrobić coś od serca, a nie na kompie w grafice komputerowej itp, bo to potrafi każdy." (fragment maila)
"Podziwiam cię, że spodobał ci się twój OC. Przecież każdy normalny przywiązuje się do swoich pięknych, młodych postaci ze złotymi włosami." (komentarz na dA)

W takim razie czas wrzucić moją porcję mangi na dziś :P



Hector Hollow, dyrektor Cyrku Strachów, jedna z wymyślonych przeze mnie postaci. Jest jakimś upioro-zombie-półczłowiekiem, nie wiem, w każdym razie zachowuje się jak normalny człowiek, tylko że żyje na granicy świata duchów. Jeździ po świecie i chwyta potwory, by potem je oswoić i pokazywać w swoim Cyrku. Przy okazji też wyswobadza zwykłych śmiertelników od gnębiących ich koszmarów. Lubię w nim to, że na co dzień jest takim całkowicie zwyczajnym, starszym panem pomimo swojej mega potężnej mocy. Mam nadzieję, że jako-tako potrafię ukazać jego charakter...


Tu miałam narysować całe rodzeństwo i jakieś potwory na cyrkowej scenie (nawet przeszukałam internet i ściągnęłam masę zdjęć, którymi miałam się kierować, żeby istniała anatomia, proporcje itd), ale NIE. Nie chcę rysować czegoś, co już było. Wolałabym, żeby każdy mój rysunek był krokiem naprzód. A ten tutaj... rysowałam już podobne rzeczy, zbyt podobne. Poczekam jednak na przypływ kreatywności. Masowa produkcja tego samego to nie to samo co prawdziwe rysowanie.


Tutaj miałam ten sam problem... Chciałam coś narysować do grupy Fantasme College, ale dałam sobie spokój (nie wiem nawet, czy nie zrezygnować z samej grupy, zobaczymy). Po prostu... fanartowanie innym tylko dla pozytywnych komentarzy i favów to głupota. Chyba, żebym miała jakiś ciekawy POMYSŁ na ten rysunek, to co innego. Ale nie, poza postaciami z FC to niczego sobą nie przedstawia, więc odpada.

Tutaj też są jakieś moje nędzne rysunki. Dowiedziałam się, że mam ozdobić kalendarz dla znajomego na prezent coś tam coś tam i że mam to zrobić już teraz szybko zaraz. Nie ma to jak rysować w pośpiechu, na siłę i pod przymusem, w dodatku to, co chcą inni. (Potem okazało się, że damy znajomemu ten kalendarz dopiero kiedyś~tam, więc nawet nie chciało mi się już tego kolorować i dokańczać, bo już nie widzę w tym sensu.)

Na zakończenie daję moje kochane lwy, które rysowałam ostatnio (cienkopisowe i jeden akrylowy) (jako podkład włączcie sobie TO i wczujcie się w mój bardzo osobisty klimat :D).