niedziela, 14 kwietnia 2013

asdfghjklzxcvbnm



Art do grupy FantasmeCollege, Bestian+Orchidea+Luka + jakieś śnieżne klimaty w tle. Miało być ambitnie (czyli bez tych paskudnych, poszarpanych, ołówkowych konturów), ale nie chciało mi się nad tym męczyć, bo i tak 1) skopałam perspektywę, 2) kolory są nieciekawe. Mimo to jestem mniej więcej zadowolona z efektu, bo uzyskałam to, co chciałam uzyskać - art miał przede wszystkim opowiadać jakąś historię, a nie być statyczny jak reszta moich prac. Szkoda tylko, że nie widać żadnych większych emocji eh.


Bestiany, Orchidee, Luki i koty~


Zastanawiam się, jak to jest z tymi tworzonymi przeze mnie postaciami. Bestian jest wręcz postacią komediową, podczas gdy bohaterowie mojej tworzącej się wciąż - nazwijmy to ambitnie haha - powieści są TAK CHOLERNIE POWAŻNI I SMUTNI. Główny bohater - zagubione, smutne dziecko, które wyrosło na chłodnego i złego argh coś tu jest nie tak. Reszta postaci też coś około tego. Dziewczyna wspomnianego wyniosła i z wiecznym wkurwem przynajmniej nie jest tak mdła jak pozostali, ale i tak jest źle. A moje opowiadania z gimnazjum to z kolei żarcik za żarcikiem (ach, te pożalsieboże elementy komiczne) - przyznam, że cienkie to wszystko wtedy było i czasem wręcz żal się przyznawać do istnienia tych wątpliwych dzieł, ale jedno trzeba przyznać: to było lekkie. A teraz pióro zwyczajnie przybrało mi na wadze. Tak więc aktualnie staram się znaleźć równowagę między głupiebezsensuALEśmieszne a mroczneciężkiemdłepatos. Od razu przypomina mi się Najdłuższa podróż, gdzie z jednej strony mamy chociażby non stop rzucającego kawałami Kruka, a z drugiej jest przecież epickość pozbawiona ciężkiego patosu. Tak więc tego no.


Czasami zdarza mi się rysować dziwne rzeczy.

(...)
*Tutaj miała nastąpić dalsza część notki dotycząca twórczości pewnego reżysera, o którym ostatnio wspominałam. Ale zaczęłam się nieco rozpisywać na temat poszczególnych jego filmów i całość zajęłaby za dużo miejsca. Więc po prostu dokończę już w kolejnej notce, a tę kończę i amen.*

4 komentarze:

  1. Apropo pierwszej pracy, nie wiem czy uważasz że kolory są nieciekawe. Ten przeważający pomarańcz nieba jest bardzo ciepły i intensywny, a całość jest dość "jaskrawa" jak na kolory którymi zwykle się posługujesz. Jak dla mnie to mogłaś sobie podarować tylko te obco jak na te warunki pogodowe wyglądające zielenie i strzelić w zamian błękity, fiolety i zimne szarości, bo ogólnie "przesyciłaś" paletę (w sensie jest tam za dużo, mając cztery kolory; żółty, zielony, czerwony i niebieski; dla bezpieczeństwa najlepiej odrzucić jeden z nich całkowicie i zamienić na szarości, drugi przygasić, a w zamian wyeksponować dwa pozostałe -- jest o tym sporo w książce którą Ci pożyczyłam).

    Pierwsza kartka ze szkicami, lewy dolny róg :D A dłonie z drugiej kartki naprawdę niezłe, takie zaobserwowane :)

    Pamiętam opki z gimnazjum (Hitsuji i "panie Dareeen~!"), przecież były super :D (tylko lepiej ich dzisiaj nie czytać, niech żyją w wyobraźni XD).
    Mogę Ci (z doświadczenia >_>) powiedzieć tylko tyle, że to co się tworzy ZAWSZE jest przełożeniem bieżącego stanu emocjonalnego. I co w tym lepsze, tworząc dopuszcza się do głosu podświadomość, której nie da się łatwo oszukać. Stąd warto się uczciwie konfrontować z papierem, można się wiele o sobie dowiedzieć. Tak więc równowagi między bohaterami swojego opowiadania szukaj w sobie, dalej pójdzie samo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kolory są nieciekawe, bo takie... niewyraźne, brudne itp...

      Racja z tym odrzuceniem jednego z czterech podstawowych kolorów, nie wiem, czemu o tym zapomniałam :c

      Ten Bestian z lewego dolnego rogu to ten z komiksu na Deviantarcie, gdzie próbowałam wcisnąć Bestiana do fabuły erpega po paru miesiącach nieobecności -v-

      Gimnazjum to w ogóle były super czasy ;q;

      To ja mam jakieś stany emocjonalne? Taka ameba jak ja? *derp*

      "Równowagi między bohaterami swojego opowiadania szukaj w sobie" - dzięki, taka rada mi się serio przyda. :) Coś w tym jest!

      Usuń
  2. Nawiązując do kolorów z pierwszej pracy jeszcze, kolorystą nie jestem żeby się wypowiadać w tych sprawach autorytatywnie, ale sporządziłam mały szkic (kolejny x_x wybacz że tak wałkuję) żeby pokazać szkicowo co mam na myśli http://i1139.photobucket.com/albums/n553/szk4nka/gdfgfgfd_zpsaf08012e.jpg

    czerwony i błękitny --> dominujące
    zielony --> szare błoto
    żółty --> przydmiony albo w stronę pomarańczu

    Te błękity na pierwszym planie wzięły się z tego, że niebo samo w sobie świeci delikatnym niebieskim światłem, a w scenerii zimowej jest podbite zimnym światłem odbitym od śniegu. Tak więc powierzchnie, które nie są oświetlone ciepłymi promieniami słońca wydają się sine. (Gdyby słońce świeciło od strony widza pierwszy plan byłby ciepły, a tło zimne, jak na holenderskich obrazach).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jesteś genialna. ;___; Boże teraz jak zobaczyłam Twój szkic, to już nie mogę patrzeć na mój własny rysunek Q_Q genialnie przedstawiłaś te kolory.

      Właśnie specjalnie zrobiłam słońce w takim tam ciekawym miejscu, żeby zrobić jakieś ciekawe cienie, ale nie pomyślałam, że można też przedstawić oświetlenie za pomocą kolorów a nie tylko cieniowania

      DZIĘKI

      Usuń