środa, 28 sierpnia 2013

Fight!

Collab z Nacią (N.). Miałam zrobić lineart swojej postaci i koloring jej postaci (i na odwrót, jak w TAKICH memach), ale się zapędziłyśmy i wyszło jak wyszło... pomysł gonił pomysł, nakręcałyśmy się wzajemnie i ogólnie było zabawnie. :D



Plus jeszcze dodatkowo zamieszczam takie tam niewarte uwagi moje własne takie tam (Cukier i Harry na rowerze w nibyparyżu). (Btw, kocham francuzów za ich filmy, trafiłam niedawno na coś bardzo dobrego - La Science des rêves - polecam. <3)



PS. Jako że idę na koncert Serja Tankiana (wypadałoby, skoro słucham gościa od kilkunastu lat), śniło mi się dzisiaj, że wygrałam kolację z Neilem Gaimanem (też idol, a we śnie wszystko się miesza), ale na nią nie poszłam, bo się wstydziłam (nie wiem czemu). Wiem, że to był tylko sen, ale nie mogę sobie darować, że przegapiłam taką okazję D:

wtorek, 20 sierpnia 2013

I po przerwie :(

Wróciłam do domu opalona spalona i wypoczęta styrana. Mimo wszystko... podsumowując wakacje widzę teraz, że mogłam zrobić w tym czasie jeszcze więcej. Zamiast pływać w morzu mogłam jednak wybrać wyjazd w Bieszczady (moi znajomi jeszcze tam są, jak o tym myślę to argh). (Choć z drugiej strony skuter wodny to niezapomniane przeżycie.)
Cieszę się, że już czwarty raz udało mi się dojść na piechotę do samej Częstochowy, ale tutaj też czuję jakiś taki... niedosyt? Pielgrzymka stanowi jednak jakieś ograniczenie, dlatego wstępnie myślę, żeby za rok iść do Santiago (z kimś lub sama, wszystko mi jedno). Trasa dłuższa, więcej możliwości i swobody, na pewno większe przeżycie.
Swoją drogą zazdroszczę ludziom, którzy mają więcej odwagi do spełniania marzeń. Gdy po pielgrzymce zostałam sobie sama na Jasnej Górze, gdzie egzystowałam przez dwa dni (bez noclegu, czystych ciuchów i prawie bez pieniędzy i jedzenia xD), poznałam m.in. dwóch harcerzy (15 i 20 lat), którzy wakacje spędzali w taki sposób: łapali autostopa i jechali gdzie popadnie. Przywiozło ich akurat na Jasną Górę, przespali się na trawie pod gwiazdami, żeby już następnego dnia myśleć o Krakowie bądź o Sopocie (nie wiem, gdzie ostatecznie pojechali). Ja tymczasem pochłaniam coraz więcej książek podróżniczych, czytam o inspirujących ludziach, o ich wędrówkach, o przebytych kilometrach, latach mijających na podróżowaniu i ehhh. Coś się we mnie musi przełamać. W końcu.

Zmieniając drastycznie temat. Radując się TABLETEM, jak i przy okazji nowym Photoshopem (i dzięki Luzganowi nieporównywalnie lepiej działającym komputerem) natworzyłam trochę bohomazów, odsyłam chociażby na Cukrowego Tumblra, gdzie nagryzmoliłam co nieco.
Poza tym starałam się stworzyć coś na kształt animacji. Cukier jadąca na monocyklu i żonglująca piłeczkami:

A tu już mniej efektowna wersja, ale brat wytknął mi błędy w tej poprzedniej, więc musiałam spróbować od nowa (tym razem dzięki uwagom brata Cukier pedałuje i żongluje z sensem, jej nogi i ręce nie poruszają się bez celu xd serio).


No i randomowa kosmitka, która powstała w sumie przez przypadek (chyba podświadoma inspiracja Doctorem Who, bo wcześniej nigdy nie pociągała mnie tematyka kosmitów):