poniedziałek, 16 grudnia 2013

It's cold outside

To już ostatni normalny (?) post w 2013, kolejny będzie tradycyjnym podsumowaniem całego roku. Grudzień i Święta nadeszły jakoś szalenie szybko w tym roku. Niczego nie mam gotowego, o prezentach już nawet nie wspomnę (i pomyśleć, że w poprzednich latach zaczynałam robić prezenty wraz z końcem listopada i zawsze na grudzień miałam gotowe... a teraz lipa). Czas mi jakoś szybko leci.

Gryzmoł wyłowiony ze stosu notatkowego chaosu. (Wspominałam już, że kocham rysować cienkopisem? Bardzo płynnie to idzie. Jest jak przedłużenie mojej ręki. Lata miną, zanim tak samo zaprzyjaźnię się z piórkiem od tabletu.) Krzywe to i nieprzemyślane, ale gryzmoł to tylko gryzmoł.
Te trzy postacie są z mojego pożalsięboże "opowiadania" (czy już raczej "powieści" xd), które spisuję sobie w wolnych chwilach (już kiedyś byli na moim blogu: tutaj, tutaj i tutaj). Śnieża, Ścieżyn i Krukia (that's complicated, ale w moim opowiadaniu niektórzy ludzie mają imiona kojarzone z naturą, które nie są właściwymi imionami, stąd brzmią tak mało... mało imionowato, no). Ścieżyn to chłopak, który podróżuje sobie po miastach razem ze swoją dziewczyną Krukią (ale jako że to fantasy, to oczywiście wmieszał się w w same dziwne sytuacje i tak naprawdę nie podróżuje, a zwiewa przed niebezpieczeństwem, by wpaść w jeszcze większe zamieszanie lol). Jednocześnie podróżuje poprzez sny z drugą przewodniczką, Śnieżą, której nigdy nie spotyka w świecie rzeczywistym. Sam Ścieżyn wyszedł mi dziwnie, Śnieża wyglądała, jakby rzygała, dopóki nie dorysowałam jej tego nienaturalnie szerokiego uśmiechu, ale co mi tam, mój blog, wstawiam co chcę. :P


Iii jeszcze szkic, taki totalnie szkicowy. Na podstawie starej pracy. Nie mam zamiaru tego kończyć. (Nigdy nie dokończę żadnego "draw this again", bo druga wersja nigdy nie oddaje charakteru pierwszej, eh.) Oryginał jest tutaj. Rysując to w 2011 myślałam o tym jak o czymś w rodzaju okładki to wspomnianego wyżej opowiadania (mimo że wtedy nie miałam jeszcze nawet tytułu). Choć teraz mam na nią zupełnie inne pomysły (jeszcze nie do końca sprecyzowane), to fajnie było wrócić do starego projektu.


Secret Santa w Lurid University. Trafiła mi się ta postać (rysowałam jeszcze według starej wersji karty, łotewer, ludzie coś często podmieniają te rysunki na kartach). Miałam wielkie "szczęście" (o którym będę jeszcze dzisiaj wspominać), bo prawie w ogóle tej postaci nie kojarzyłam, do tej pory jakoś nie rzuciła mi się w oczy. A jako że nie potrafię narysować czegoś bez dowiedzenia się najpierw, jak to coś funkcjonuje, musiałam tę postać rozgryźć. Arya skojarzyła mi się z taką wesołą, fajtłapowatą, beztroską dziewczynką, toteż automatycznie chciałam ją wpasować a całkiem niepoważną scenkę rodzajową. Wyszło co wyszło. Jako że robiłam lineart tradycyjnie na kartce, nie chciałam skupiać się na ambitnych bezlineartowcach i super efektach, ale na ciekawej kompozycji - bo na kartce o wiele łatwiej ogarnąć kompozycję. Obiecałam sobie zrobić to, czego nie robię nigdy, czyli uwzględnić przestrzeń i nadać narysowanej sytuacji choćby pozory dwóch planów. Nie dość, że muszę zacząć rysować tła, to jeszcze powinnam wpasowywać w to tło postacie, a nie tylko je doklejać - żeby całość opowiadała sobą jakąś historię, nawet taką najbardziej bezsensowną. To dopiero początki, ale chciałabym iść właśnie w takim kierunku.
(PS. postać w tle to najbliższa przyjaciółka, stąd też kraken.)
(PS2. Rekrutacja do Lurid University otwarta jakby ktoś chciał się przyłączyć.)


I znów Secret Santa, tym razem dla Fantasme College, gdzie w ogóle się nie udzielam, ale raz do roku wypadałoby zaistnieć. Wylosowałam ją i tu znów ujawniło się moje wspaniałe "szczęście", bo to kolejna postać, którą znam tylko z wyglądu eh. Więc znów moja własna interpretacja. Dziewczyna szkoli się w walce bronią białą, ma pelerynę i jest półsmokiem, więc skojarzenie z typowym fantasy było nieuniknione. Naszkicowałam kilka wersji i nie mogłam wybrać między dwiema najciekawszymi, toteż wyszedł mi "komiks" w dwóch kadrach. I choć początkowo chciałam zrobić coś w poważniejszych klimatach (realistyczne kolory, mroczniejsze klimaty, krew xd), to wdarły mi się komiksowe kolory i komiksowy nastrój, więc już poszłam w tym kierunku.

Może w przyszłym roku uda mi się połączyć kilka elementów w jedno (przedstawić jakąś historię, wpasować postać w tło i stworzyć przestrzeń, nadać realizmu i zrobić bezlineartowca) i stworzyć coś na nieco wyższym poziomie. Nie wiem, czy coś mi wyjdzie, we will see~

*

Ciekawostka. Zarejestrowałam się na pottermore tylko po to, żeby zobaczyć, do jakiego domu trafię (bo zawsze mi się wydawało, że nie pasuję kompletnie do żadnego...) iii~ jestem ślizgonem ...WTF? (chociaż to by tłumaczyło moje zainteresowanie legendami arturiańskimi - Merlin też był ślizgonem xd zresztą to widać po tym jego złowrogim i morderczym uśmiechu! W BBC dobrze wiedzą, jak oddać tę przerażającą grozę).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz