poniedziałek, 24 lutego 2014

Aniołki, amorki, kwiatki i żelki


Na początek jeszcze jedno podejście do Piany dni Borisa Viana. Na pewno nie jest to najlepsza książka, jaką czytałam (i najlepsza ekranizacja, jaką oglądałam), niby nic szczególnego, ale mimo to totalnie uwielbiam.

Jak widać kupiłam sobie nowe akwarele (stare RIP [*]) i się bawię, chociaż szczerze nie mogę się do nich przekonać. Te poprzednie były idealne, ale pojęcia nie mam, jaka to była firma.


O takie coś - malowane po nocach na prezent dla kogoś, kto lubi ikony. W rzeczywistości jest bardziej barwne (plus stworzyłam do tego złotą ramę - skąd ja miałam złotą farbę...? w moich szufladach jest wszystko xd). Ale wolę taką stonowaną wersję, bo właśnie nie mogę się do tych nowych farb przekonać i nie ogarniam tych kolorów. W dodatku papier fakturowany do lineartowca to kiepski pomysł, już zapomniałam, jak fajnie farby rozlewają się po kartce (i weź tu człowieku nie wychodź poza linie xd).

*

Jakaś taka drastyczna zmiana klimatu teraz będzie.


Akcja Secret Valentine w Lurid University. Totalnie nie miałam pomysłu, co narysować, ale przypomniało mi się, że w Adventure Time jest fajna kreska i po prostu poszłam w tym kierunku. Tegoroczny motyw przewodni to "niebieskie kokardki i żelki (wtf)", więc mam nadzieję, że wyszło zarówno niebiesko-żelkowo-kokardkowo, jak i walentynkowo. A ten amorek jest totalnie uroczy, muszę sobie zrobić avatara w tym stylu. No popatrzcie tylko.



...Iii jeszcze jedna animacja w podobnym stylu wcale nie dlatego, że pomyliłam wylosowaną osobę z kimś innym i musiałam za karę robić dwie prace xd ...być mną.


Nie jestem zadowolona z paru rzeczy (chociażby z tego, jak ruszają się skrzydła... masakra), ale w międzyczasie odkryłam fajną metodę na szybsze robienie takich animacji - dawałam ruchome elementy na osobne warstwy i w każdej z klatek tylko zmieniałam ich położenie, dzięki czemu nie musiałam się bawić całością. Zdaję sobie sprawę, że we Flashu byłoby to jeszcze prostsze... Flashu, kiedyś cię ogarnę!!!1 (Swoją drogą, wymyśliłam jeszcze jedną metodę na zrobienie animacji, zupełnie nowy sposób, na pewno wkrótce zademonstruję.)

(W ogóle to chyba odejdę z Lurid University. D: Bardzo mi się tam podoba, super ludzie i w sumie sam pomysł z rysowanym RPG jest świetny. Ale zauważyłam, że od dwóch lat większość moich rysunków to Lurid, chyba 99% tego, co rysuję, to Cukier. W ogóle wszyscy mnie utożsamiają z Cukrem, nawet moi najbliżsi czasem mówią na mnie "Cukier" (a ja mam imię xd), zapisują mnie tak w komórkach i w ogóle... Poza tym po prostu nie wiem, czy nie chciałabym rozwinąć skrzydeł, zająć się innymi projektami, innymi postaciami i historiami (i życiem - niestety, coraz mniej czasu na zabawę, coraz więcej na pracę/naukę). Chociaż Lurid wiele mi dał, szczególnie ludzie, których miałam okazję poznać "w realu". Głupio mi będzie odchodzić, ale to chyba słuszny krok. Mimo to będę zawsze dobrze wspominać i stalkować zaglądać regularnie na stronę. Tak wstępnie informuję. Ale dam sobie czas na podjęcie decyzji, jeszcze z miesiąc pogram i zobaczę.)

*

Gryzmoły-gryzmoły-gryzmoły. Podobno rysuję straszne rzeczy.



*

I jeszcze na zakończenie fragment tego, co mnie ostatnio totalnie pochłonęło (mimo braku czasu - ale do czego służą noce? xd). Chcę zrobić książkę dla dzieci. Mam już mniej więcej tekst i jestem z niego zadowolona, daje mi to mnóstwo frajdy. Ilustracje oczywiście robię sama. Nie wiem, czy cokolwiek mi wyjdzie albo czy w ogóle to dokończę, ale próbuję. Jednak póki co nie będę nic więcej zdradzać ani zamieszczać więcej rysunków dotyczących tego projektu. Trzymajcie kciuki.



*

Edit. Zapowiedź czegoś większego, nad czym aktualnie siedzę. :)

piątek, 7 lutego 2014

Nenufar


Dokończone (jeszcze w styczniu). Przyznam, że jestem zadowolona z kolorów, bo rzadko kiedy udaje mi się dobrać takie, żeby po prostu dobrze wyglądały. Ostatnio kolorystyka jest dla mnie jednym z ważniejszych elementów w rysowaniu - jednym z tych, które jako pierwsze przyciągają (lub odpychają) wzrok odbiorcy. Jednocześnie dobieranie kolorów jest dla mnie niesamowicie trudne... Tutaj jakoś (cudem) mi się udało, niestety skupiając się na tym pominęłam jakąkolwiek dynamikę i rysunek jest może przyjemny, ale zbyt statyczny i w sumie nic się na nim nie dzieje...


Domki, dużo domków! Jak nigdy dłuuugo siedziałam nad tłem. Oczywiście jest krzywe i pijane (nie pomyślałam, że w Photoshopie mogę użyć linii XD). Ale nie było to takie trudne, jak się obawiałam i może jednak przekonam się do rysowania takich "ambitniejszych" teł właśnie.

A tutaj - animacja. Jak to wszystko powstawało. Sama lubię patrzeć na to, jak ktoś rysuje, na cały ten proces chociażby dlatego, że u każdego wygląda to zupełnie inaczej. Pomysł na taką animację zaczerpnięty stąd (jedno ze stałych źródeł inspiracji, heh).


*

Coś tam coś tam.


*

Bardzo chciałabym znowu coś narysować, coś takiego właśnie większego, z detalami i w ogóle... Ale nic mi nie wychodzi ostatnio. Tutaj moja nieudana próba narysowania już nieważne czego:


Prawdopodobnie nie dokończę, a jeżeli nawet dokończę, to i tak nie będę zadowolona z efektu. Znowu przez kolory (chyba godzinę wymyślałam samą paletę i nie wymyśliłam żadnej ciekawej), ale i przez kompozycję (przez samą scenę), którą rozrysowałam wielokrotnie i za każdym razem wychodziło źle (i nie będę się chwalić tym miliardem szkiców). Właśnie dlatego wolałabym to zostawić i poczekać, aż przyjdzie do mnie WENA i zabiorę się za lepszy rysunek.

*

I na zakończenie szkic do L'ecume des jours (Piany dni) Borisa Viana (książki zekranizowanej przez Gondry'ego, film znany jako Dziewczyna z lilią). Gdzieś już tu pewnie na blogu wspominałam, że jestem zachwycona twórczością francuzów... Michel Gondry, Jean-François Laguionie, Bruno Coulais - wielbię całym sercem i mam nadzieję poznać jeszcze więcej wspaniałych twórców, ale póki co jestem nadal na etapie poszukiwań.

Muszę pojechać kiedyś wkrótce do Paryża, żeby pooddychać tym artystycznym powietrzem. Bo nie wytrzymam. :D :D :D