piątek, 7 lutego 2014

Nenufar


Dokończone (jeszcze w styczniu). Przyznam, że jestem zadowolona z kolorów, bo rzadko kiedy udaje mi się dobrać takie, żeby po prostu dobrze wyglądały. Ostatnio kolorystyka jest dla mnie jednym z ważniejszych elementów w rysowaniu - jednym z tych, które jako pierwsze przyciągają (lub odpychają) wzrok odbiorcy. Jednocześnie dobieranie kolorów jest dla mnie niesamowicie trudne... Tutaj jakoś (cudem) mi się udało, niestety skupiając się na tym pominęłam jakąkolwiek dynamikę i rysunek jest może przyjemny, ale zbyt statyczny i w sumie nic się na nim nie dzieje...


Domki, dużo domków! Jak nigdy dłuuugo siedziałam nad tłem. Oczywiście jest krzywe i pijane (nie pomyślałam, że w Photoshopie mogę użyć linii XD). Ale nie było to takie trudne, jak się obawiałam i może jednak przekonam się do rysowania takich "ambitniejszych" teł właśnie.

A tutaj - animacja. Jak to wszystko powstawało. Sama lubię patrzeć na to, jak ktoś rysuje, na cały ten proces chociażby dlatego, że u każdego wygląda to zupełnie inaczej. Pomysł na taką animację zaczerpnięty stąd (jedno ze stałych źródeł inspiracji, heh).


*

Coś tam coś tam.


*

Bardzo chciałabym znowu coś narysować, coś takiego właśnie większego, z detalami i w ogóle... Ale nic mi nie wychodzi ostatnio. Tutaj moja nieudana próba narysowania już nieważne czego:


Prawdopodobnie nie dokończę, a jeżeli nawet dokończę, to i tak nie będę zadowolona z efektu. Znowu przez kolory (chyba godzinę wymyślałam samą paletę i nie wymyśliłam żadnej ciekawej), ale i przez kompozycję (przez samą scenę), którą rozrysowałam wielokrotnie i za każdym razem wychodziło źle (i nie będę się chwalić tym miliardem szkiców). Właśnie dlatego wolałabym to zostawić i poczekać, aż przyjdzie do mnie WENA i zabiorę się za lepszy rysunek.

*

I na zakończenie szkic do L'ecume des jours (Piany dni) Borisa Viana (książki zekranizowanej przez Gondry'ego, film znany jako Dziewczyna z lilią). Gdzieś już tu pewnie na blogu wspominałam, że jestem zachwycona twórczością francuzów... Michel Gondry, Jean-François Laguionie, Bruno Coulais - wielbię całym sercem i mam nadzieję poznać jeszcze więcej wspaniałych twórców, ale póki co jestem nadal na etapie poszukiwań.

Muszę pojechać kiedyś wkrótce do Paryża, żeby pooddychać tym artystycznym powietrzem. Bo nie wytrzymam. :D :D :D

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz