środa, 19 marca 2014

Chińszczyzna - c.d.

Na początek wrzucam Supermana i Batmana na dancingu.


Oraz Supermana lecącego za dnia i w nocy. Bo każda pora jest dobra, by uratować świat.



*

Obejrzałam ostatnio kilka chińskich filmów (tak, żeby sobie popatrzeć na sztuki walki). I choć oczywiście nie znalazłam niczego specjalnie ambitnego czy genialnego, to już mogę polecić kilka tytułów. O "Ip Manie" pisałam dwa posty temu. Mój kolejny faworyt to "Bezwzględna gra". Mniej więcej do połowy seansu nie działo się nic godnego uwagi i chciałam wyłączyć, ale warto zobaczyć całość. Mocne wrażenia gwarantowane. Polecam, jeśli ktoś - tak jak ja - lubi niskobudżetowe kino i nie przeszkadzają mu wszelkie niedoskonałości. Z tytułów bardziej przystępnych dla każdego jako pierwszy wymieniłabym na pewno "Shaolin" (z 2011), bo całkiem zgrabnie zrobiony. Ciekawie ogląda się też "Wu xia" - dużym plusem jest to, że trzyma w napięciu.

Ogólnie ciekawie ogląda się produkcje zza granicy (które oczywiście nie są z USA). Inna kultura, wartości, sposób myślenia itp. Choć jeśli chodzi o kino chińskie, nie mogę się przekonać do ich artystycznych filmów. Na pewno chiński teatr jest piękny, ale przy "Hero" wysiadłam po dziesięciu minutach (no bo wtf, oni tam latają). Obiecuję sobie, że się przełamię i kiedyś zobaczę.

(Tak w temacie. Fanart do starego dobrego "Drunken master". Bo pijany mistrz jest świetną postacią, normalnie jak z kreskówki. :D)


Każdy w życiu popełnia błędy i ja również, gdy z rozpędu zabrałam się za "Karate kid (remake)". Mogłabym napisać książkę wypełnioną narzekaniem na ten film, chociażby na sam tytuł, który nie ma związku z treścią (nie ma tam mowy o karate). Ale... bez sensu. Powiem tylko tyle, żal mi zmarnowania roli Jackie Chana. Niby twórcy chcieli pokazać jego inne, nieznane oblicze, bo do tej pory był aktorem komediowym, a teraz zrobią z niego aktora dramatu. I co wyszło? Nudny Jackie Chan bez żadnego wyrazu. [Spoiler] I co z tego, że wcisnęli mu tragiczną historię, skoro nic, absolutnie nic z tego nie wynikło? Był sobie fragment filmu, gdzie Jackie rozpacza nad smutną przeszłością, po czym film idzie dalej i już do tego nie nawiązuje. Równie dobrze mogli tam wcisnąć innego aktora albo nie dawać mu żadnej historii, skoro i tak nie ma żadnej osobowości. Jackie jest świetnym aktorem, którego uwielbiam, a tutaj po prostu źle mi się robiło na jego widok. W dodatku jego jedyna scena walki to szalenie poważna walka z 12-letnimi dziećmi. No litości... (Swoją drogą fajna matka głównego bohatera - cieszy się, że powierzyła swoje dziecko pod opiekę nieznanemu mężczyźnie, który nie jest wcale nauczycielem sztuk walki, w dodatku ma naprawdę duże problemy z psychiką i zapisuje jej dziecko bez jej wiedzy na konkurs sztuk walki ARGH.) Zły film. Bardzo zły film.

4 komentarze:

  1. Superman i Batman są świetni <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe dzięki :D Batman zawsze spoko

      Usuń
  2. Mia et le Migou (2008)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Anonimie, kreska wygląda zachwycająco, na pewno obejrzę :D

      Usuń