niedziela, 27 kwietnia 2014

Rybomiasto i inne takie

Ciągle się zastanawiam, czy to, co stoi na moim biurku, to woda od farbek czy sok (cytryna+limetka, ma taki sam kolor...). Poprzedni malunek (ten z miastem tereferekuków) w połowie wymalowałam swoją zieloną herbatą, zorientowałam się dopiero w trakcie pracy. :'D









*

Pamięta ktoś jeszcze komiks o Jeleniu, który je leni? :D Czasem się obawiam, że Jeleń ciągle żyje.



*

W oczekiwaniu na nowy sezon Doctora Who fanarcę.



Co do animacji poniżej - jest inspirowana najlepszą sceną regeneracji ever (naprawdę, puszczałam ją sobie kilkukrotnie po obejrzeniu odcinka, bo nie mogłam uwierzyć, na co ja patrzę). W ogóle po "miętkim" Dziesiątym Doktorze i dzieciakowatym Jedenastym brakuje mi kogoś na kształt stanowczego i twardego Dziewiątego, mam nadzieję, że Capaldi będzie właśnie kimś takim. Ten wzrok!



poniedziałek, 14 kwietnia 2014

7 stron w 7 dni - wyzwanie!

Breniary rzucił mi wyzwanie. :D "Macie siedem dni - na każdy dzień jeden pasek komiksowy do narysowania. Jeśli to zrobicie, stawiam piwo na najbliższym konwencie, jeśli nie dacie rady, stawiacie je mi. Łańcuszka nie należy zrywać, a przekazywać dalej". Więc nie pozostawił mi wyboru... W siedem dni to można nawet świat stworzyć, więc może uda mi się wyrobić z siedmioma paskami. Najgorzej z pomysłami - codziennie trzeba wymyślić coś nowego. Dlatego wpadłam na pomysł, żeby codziennie dawać fragment jednej, wspólnej historii (mam nadzieję, że to się liczy. :P) Zarys historii wymyśliłam w około pół minuty, więc obiecuję, że nie będzie miała większego sensu. Pierwsze, co przyszło mi do głowy, to opowieść o grupie ludzi, która dostaje siedem dni na to, by odnaleźć sens życia. Ale potem stwierdziłam, że "dziurkacz" to takie fajne słowo, że szkoda nie wykorzystać i ten argument przeważył. Tak więc bez dalszych zbędnych wstępów: codziennie będę edytowała tego posta i wrzucała nowy pasek. A w niedzielę wybiorę sobie dwie ofiary dwóch następców, więc watch out, to możesz być nawet TY (buhahaha).



Dzień drugi. Do akcji wkracza Pan Kredka. Jeszcze tylko Gumka i Temperówka, a stworzę Plastusiowy pamiętnik - wersja dla narkomanów.


3.


4.


5.


6.


7.


Uff koniec. :'D Kontynuatorami łańcuszka zostają THRAN i SPELL. Powodzenia! I nie zapomnijcie o wyznaczeniu dwóch kolejnych ofiar następców, niech rysowanie komiksów trwa nieprzerwanie do końca świata, a życie od razu stanie się piękniejsze. :D :D :D

sobota, 12 kwietnia 2014

A tymczasem w moim świecie...

Moja pierwsza w życiu SAMOJEBKA. Tak jakby ktoś był ciekawy, jak wyglądam.


*

Zwykły dzień w mieście tereferekuków. (Miało być animowane, tzn. tereferekuki miały się poruszać, ale wysiadłam - za dużo przy tym roboty. Może kiedyś...). Akwarelowe tło inspirowane uroczym francusko-belgijskim filmem animowanym "Ernest i Celestyna" (tzn. miało być inspirowane, ale oczywiście wyszło w zupełnie innym stylu, no niestety).


*

I jeszcze takie tam szkice. Moje zupełnie pierwsze OCs (original characters). Powstali jedenaście lat temu i "istnieją" do tej pory (tzn. nadal zdarza mi się tworzyć z nimi opowiadania, poza tym nadal ich rysuję, choć właśnie głównie w formie szkiców).


Od lewej Gerdi i jego tatko Set, dalej pewien królewicz i jeszcze jeden koleś, o którym za dużo by mówić (zbyt skomplikowane to wszystko). Tworzyłam o nich jakieś niesamowicie poważne historie (ach ten gimnazjalny umysł). :P Teraz już podchodzę do tego bardziej z przymrużeniem oka, ale te cztery postacie kocham do tej pory. Gerdiego to już w ogóle - zawsze był moim ulubionym OC. Taki całkowicie zwykły, optymistyczny dzieciak, który ma dość idealistyczne podejście do życia mimo szarej rzeczywistości wokół (jakieś tam intrygi, wojny, już się w tym sama gubię po tylu latach xD).

wtorek, 1 kwietnia 2014

Trolololo



Tak, to te same stworki, co tutaj i tutaj. To już chyba będzie mój znak rozpoznawczy. Teraz takie dwa małe duszki wycięte z papieru leżą sobie u mnie na biurku, aww. Powinnam je jakoś nazwać? "Tereferekuki"? :D

*



Miałam zrobić porządny fanart do Legend of Korra i nadal nic. Nie mam pomysłu po prostu. To po lewej stronie - cóż, w trakcie robienia lineartu uświadomiłam sobie, że kolumny nie powinny ustawiać się aż tak po skosie niezależnie od tego, jak chora perspektywa miałaby to być. To po prawej stronie - znowu skopane tło. Ostatecznie wygrywa wersja z samymi postaciami:



Wan Shi Tong nie dość, że zamieszkuje ogromną bibliotekę, to jeszcze sam jest źródłem wszelkiej wiedzy - stąd pomysł z literami. (Tak naprawdę pocięłam moje stare kserówki - jak się przypatrzeć, to można się nawet czegoś dowiedzieć na temat budowy stylistycznej dramatu argh.)

*

Garść szkiców do animacji przedstawiającej Tomasza vel. Spella...

...i sama animacja. Sami widzicie, Tomasz przy swojej maszynie produkującej pomysły. Na pewno taką posiada.

Jest kilka osób, które naprawdę mnie inspirują i wśród nich jest właśnie Spell. Gdyby nie on, nie zaczęłabym się tak fascynować cyrkiem (nie powstałyby moje RPGowe postacie, czyli Cukier i cała jej cyrkowa rodzina) i nie byłabym maniakiem gdańskiego Festiwalu Teatrów Ulicznych FETA (nawet nie wiedziałabym o istnieniu czegoś takiego). To wszystko nadało mojej pseudotwórczości nowy kierunek i sprawiło, że nabiera ona swojego własnego (nieco dziwacznego i kolorowego) charakteru. Dzięki Ci Spell za bycie pozytywnie świrniętym. :)