niedziela, 22 czerwca 2014

Słoneczniki



Mimo mojego sprytnego planu, by omijać wszystkie fillery, retrospekcje i te nudniejsze odcinki, nie udało mi się dobrnąć nawet do połowy Shippuudena. Ale fanart i tak będzie.



Już chyba wiem, czemu mnie tak ciągnęło do tego animca. Ten film ma to, czego brakuje mi w "Legendzie Aanga/Korry" - bardzo szczegółowo dopracowane postacie. I podczas gdy Avatary opierają się na dobrej akcji i animacji, tak "Naruto", w którym akcja jest miejscami niemożliwie głupia, opiera się na bohaterach. W Avatarach nie miałam postaci, która byłaby naprawdę wiarygodna, oprócz oczywiście Zuko - długa droga do całkowitej przemiany uczyniła z niego pełnowymiarową postać. Ale poza tym otrzymujemy niestety dość płytkich bohaterów, co można zobaczyć choćby w ostatnich scenach drugiej księgi Korry: zabiliście naszego ojca, ale w sumie i tak był zły, więc spoko. Kto normalny tak reaguje? W "Naruto" natomiast poznajemy każdego bohatera na tyle dokładnie, że jestem w stanie całkowicie zrozumieć postępowanie nawet czarnych charakterów, potrafię im kibicować i żałować, gdy umierają. W tym filmie nie ma postaci, która ot tak by sobie ginęła - śmierci zawsze towarzyszy cierpienie, rozmyślania... (i retrospekcje, shit! XD). W każdym razie sporo tu miejsca na emocje.

I w tym wszystkim najlepszy jest główny bohater. Cały czas optymistyczny, dobry i miły dla wszystkich niczym filmowy Yip Man, a przy tym mający nieskończony zapas energii i nigdy się nie poddający. Stąd ten fanart jest taki a nie inny. Uwielbiam optymistycznych i szczęśliwych ludzi, całkowicie otwartych na innych. Tak samo jak uwielbiam słoneczniki, słońce, żywe kolory i wszystko, co niesie radość. :P (Nie ma to jak głębokie przemyślenia przy słabo ambitnym animcu... ale mnie właśnie takie fajne myśli przychodzą w najmniej spodziewanych momentach. :P)



*

Będę na Bałtyckim Festiwalu Komiksu! Obowiązkowo. W sobotę i niedzielę (nie, nie w poświęcony mandze piątek, mimo próby obejrzenia "Naruto" boję się otaku i fandomu). Zapewne będę jeździć spellowym tramwajem, no i na pewno wpadnę na spotkanie z Demem, ogólnie będę się włóczyć po okolicy. Podejdźcie, zagadajcie - to zawsze fajna okazja, żeby poznać więcej super ludzi i podyskutować. :)

*

LATO! WOLNOŚĆ! Zaczęłam lato w najlepszy możliwy sposób - wybierając się z kolegą na piechotę do Żukowa, by po tych 25 kilometrach marszu skakać i krzyczeć na koncercie Wilków! (Uwielbiam klimat tego zespołu! Teksty ich piosenek trafiają do mnie w stu procentach. W ogóle najnowsza płyta jest cudowna.) Nogi jeszcze mnie nie zaczęły boleć, więc niedługo wybiorę się dalej (do Wieżycy 50 km czy coś). Totalnie uwielbiam chodzić na długie dystanse, można zobaczyć znacznie więcej, poznać o wiele więcej ludzi i miejsc, więcej przeżyć itp. Kasę na Camino już uzbierałam i jeśli tylko uda mi się zorganizować tani transport (bo autostop chyba odpada... nadal nie mam żadnego doświadczenia ani doświadczonego w autostopowaniu kompana, heh) oraz pozałatwiać garść bardzo ważnych spraw, to ruszam w trasę. Około 800 km do przejścia (w sumie niewiele więcej niż do Częstochowy, więc luzik) i na końcu czeka ocean (czyli koniec świata) do zobaczenia. Serio mam nadzieję, że uda się w tym roku. :D Lubię takie włóczykijowate życie!

poniedziałek, 16 czerwca 2014

Sens życia

Komiks dla Mydło Zin. Mam w sumie jedną stronę plus rozkładówkę na dwie strony, więc jak mi się uda, zajmę trzy strony takiego fajnego zina, byłoby super.




*

Jakby ktoś był ciekawy, jak wygląda "proces twórczy" - garść szkiców poniżej. Szczerze polecam wziąć stos najtańszego papieru i rysować wszystko, co tylko przyjdzie do głowy, a potem wybrać z tego szału twórczego najlepsze fragmenty i skleić w ładną całość. :D Prędzej czy później zawsze wyjdzie z tego jakiś komiks.




*

Dziwne drogi zaprowadziły mnie do pracowni ceramiki. Nie mam pojęcia, jak się rzeźbi. Ale sprawia mi to mega przyjemność. 2D stawia jednak więcej ograniczeń, fajnie czasem wyjść w przestrzeń.



(W momencie, gdy wstawiam tu te zdjęcia, oryginał jest już w kawałkach - argh tego się nie spodziewałam. 2D ma jednak tę zaletę, że ciężej zniszczyć. :P)

poniedziałek, 9 czerwca 2014

Motylki

Udało mi się dokończyć pracę na konkurs o surowcach wtórnych na Bałtycki Festiwal Komiksu. Tak więc jest żarówka przerobiona na wazon. Są dwa kadry, więc chyba liczy się jako komiks, nie? :D'''




*

Śniło mi się dzisiaj, że mój kot potrafi pisać na komputerze. Zastanawialiście się kiedyś, czego dowiedzielibyście się od swojego kota, gdybyście potrafili go zrozumieć? No więc mój zostawił mi tylko jedną wiadomość: "Życie u ciebie jest za mało różnorodne i zbyt nudne, wyprowadzam się do kogoś innego". :D''' Bardzo prawdopodobny sen biorąc pod uwagę, w jak wymagająco-narzekającą kreaturę przemienia się mój kot ostatnio.



*

Wyszywam sobie tereferekuka (jestem monotematyczna, wiem), chcę go sobie naszyć na torbie czy gdziekolwiek.

środa, 4 czerwca 2014

Chińskie bajki

Jak chodziłam do gimnazjum, na lekcjach czytałyśmy z koleżankami mangi pod ławką. Jakoś tak z końcem gimnazjum wyszłam z tego okresu (i dobrze, bo i bez tego jestem dziwna :D). Ale był jeden komiks, który nie pozwalał mi o sobie zapomnieć z racji tego, że pełno go na Deviantarcie, na Tumblrze i wszędzie. Niedawno przypadkiem natrafiłam też na taką AMV-kę, a jak wiadomo dobre AMV-ki wiedzą, jak działać na emocje odbiorców. Po zobaczeniu jej wiedziałam już, że nie mogę umrzeć w niepewności i po prostu muszę wiedzieć, jak ta historia potoczyła się dalej (choć niestety widziałam już trochę spoilerów - chociażby w podlinkowanym przeze mnie filmiku). "Naruto", bo o tym tytule mowa, w gimnazjum doczytałam do któregoś tomu (dwadzieścia coś bodajże). Jako że już nie mam dostępu do komiksów, teraz obejrzałam sobie końcówkę pierwszej serii w anime, po czym jakoś tak automatycznie przeszłam do drugiej serii (omijając oczywiście fillery, które zajmują 50% filmu i przewijając wszystkie retrospekcje, które zajmują jakieś 25%. XD Nie chcę stracić na to całego życia).



Kreska jest straszna, fabuła miejscami nie ma sensu, ale zwyczajnie chce się wiedzieć, co będzie dalej. (Czy Sakura dalej będzie kochała Saska mimo jego dodatkowych rąk? XD Czy jakiś Sherlock dokona w końcu niesamowitego i przełomowego odkrycia, że Czwarty Hokage był ojcem Naruto? XD) Chociaż z drugiej strony, znając siebie, pewnie nie dotrwam do końca. Zwyczajnie odpadam przy serialach, bo ciągną się za długo (do Doctora Who mój brat czasem musiał mnie zmuszać).



Swoją drogą w nowej serii występuje postać, która jest moim męskim odpowiednikiem - Sai. Okej, może na zewnątrz zachowuję się czasem jak tytułowy Naruto (a na pewno często dobieram ciuchy na tej samej zasadzie), ale podobieństwo z Saiem jest nieprawdopodobnie duże (zresztą kto mnie zna z codziennego życia, ten potwierdzi). Czy to jest egoizm, jeśli Sai automatycznie stał się moją ulubioną postacią? :'D



*

A tutaj garść rysunków, które uzbierały mi się na marginesach notatek. Serio nic tak nie mobilizuje mnie do rysowania, jak wykłady. (Co dziwne podczas rysowania/notowania rozumiem i zapamiętuję znacznie więcej, niż gdybym miała tylko słuchać.)





*

Niedokończony rys. To miała być historia pewnej żarówki na pewien konkurs komiksowy o niezbyt ciekawym temacie surowców wtórnych, ale po kilku nocach spędzonych nad tym coś mi się zawiesiło i mam zapisaną tylko taką wersję z szerokością 600 pikseli (a miało iść do druku na A4 i miało być bardzo dobrej jakości). Więc albo strzelę sobie w łeb i rzucę to wszystko w cholerę, ale strzelę sobie w łeb i zacznę to wszystko robić od początku. Dzięki ci Photoshopie za takie dodatkowe atrakcje w życiu. *&^%$#@&#^*^%*$^& Mam ochotę zabić jakąś żarówkę.



*

W ostatniej notce wspomniałam o warsztatach komiksowych, na które wpadłam (na wpół przypadkiem) pod koniec maja. Zgromadzenie wymieniało się kartkami, każdy dorysowywał po jednym kadrze komiksu i tym sposobem powstało mnóstwo zbiorowych dzieł. (Ja zamieszczam tylko fragmenty kilku. Nie starczyłoby miejsca, gdybym zamieściła całość lol.)



Niezłe ćwiczenie kreatywności, gdy trzeba jak najszybciej wymyślić coś na podany temat, a przy okazji można też poznać mnóstwo pomysłów innych osób. Pomysł ze zwykłymi potworami, które wiodą sobie spokojne życie, podczas gdy w gazetach pojawiają się coraz częstsze informacje o atakach człowieków na ich miasto - aż się prosi o rozwinięcie tego wątku. Mam też pomysł na kilka nudnych mocy dla pokemona-człowieka (moc płacenia podatków chociażby. Ktoś ma jeszcze jakieś pomysły? Chętnie posłucham). Takie spotkanie to świetny sposób, gdy ktoś ma pustkę w głowie i szuka weny/inspiracji, polecam.