środa, 29 października 2014

Szkicownikowo

W sobotę byłam na pierwszym (w historii tego świata) zlocie internetowej grupy RPG Fantasme College. Wreszcie można się było zobaczyć na żywo z całą masą ludzi, których do tej pory znałam tylko wirtualnie, pogadać przy porcji frytek i powymieniać się szkicownikami. Nie mam niestety skanów tego, co sama rysowałam ludziom (z dziesięć rysunków przynajmniej), ale linkuję arty, które dostałam od innych - [link] - wszystkie z moim OCem Bestianem, tyle radości.



To powyżej to art jednej z postaci, który mogłam wręczyć osobiście na zlocie. Nie mam ostatnio w ogóle czasu na rysowanie i myślenie, więc niestety malowałam to w nocy i niewiele myślałam właśnie, dlatego głównie są to proste akwarelkowe efekty, żeby jakoś to wyglądało, ale nie mam pojęcia, czemu postać jest tak po skosie... Chciałabym mieć czas na narysowanie czegoś lepszego.



A to powyżej narysowałam już po powrocie ze spotkania - Bestian właśnie, moja postać do Fantasme College. Dla nieznających go tłumaczę, że nosi na grzbiecie ogromny słój po ciastkach z zapieczętowanym w środku wilkopodobnym demonem.

*

Komiks z warsztatów komiksowych w Manhattanie, na które zaczęłam chodzić. Miałam stworzyć coś na temat "Superbohater" i to było pierwsze, co przyszło mi do głowy. XD



*

Czytam sobie "Wojnę polsko-ruską..." Doroty Masłowskiej. I rysuję postacie tak, jak sama je widzę, zanim zobaczę ekranizację, która narzuci mi własną wizję bohaterów. Właśnie za bohaterów cenię sobie tę książkę, są totalnie realni, z krwi i kości, z taką Andżelą to nawet do gimnazjum chodziłam.



*

Szkice, szkice... Wspominałam już, że nie mam czasu na porządne arty? XD Tylko takie szkicyki spomiędzy notatek z wykładów. Tutaj akurat dwójka głównych bohaterów z mojej niby to powieści, która kiedyś się tworzyła, teraz się nie tworzy i nigdy nie będę miała wystarczająco dużo cierpliwości, żeby ją spisać. Ale chciałabym, naprawdę lubię tę historię i jest już serio dopracowana. Może kiedyś...



*

Głupoty-głupoty-głupoty.





*

Jest martwa, a nawet mam już za sobą pierwsze jakieś tam większe projekty, ale zdecydowanie jeszcze nie do pokazywania światu. Się pożalę, że mamy cudownie ciasną salę rysunku i przez te kilka godzin zajęć widziałam głównie plecy koleżanki, musiałam zgadywać, co jest za nimi. Słabo.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz