poniedziałek, 1 grudnia 2014

W tę zimną grudniową noc...

Na początek: państwo Kruk i Wilga z epoki baroku. Zabici przez mój skaner, który okrutnie przejaskrawia kolory (ale serio, ma ktoś jakąś metodę na skanowanie akwareli?).



Oraz Lis z klimatów dickensowskich. Malowany zieloną herbatą (w połowie wypitą przez mojego kota), bo nie chciało mi się iść po wodę.



*

Komiks do gdańskiego zina robi się. Mam już ostateczny projekt głównej bohaterki - taki tam mega uproszczony, ale przynajmniej w końcu wygląda na mniej więcej dwanaście lat, a na tyle miała wyglądać.



A poniżej garść szkiców: randomowe dzieci, randomowe potwory i wstępne projekty miasta, w którym będzie się działa główna część akcji.



Ogólnie to już zaczęłam rysować "na czysto", mam już kilka stron ołówkiem (potem dojdzie tusz i atrament). Na początku była wielka ekscytacja, że to już-teraz, w końcu wielka chwila, pierwszy porządny komiks w życiu... i nadal jest ekscytacja, choć już mniejsza i tłumiona przez "nie chce mi się". Ale na razie jakoś powoli idę do przodu. A tu wklejam jedną ze stron. Nie mam zamiaru zdradzać nic z fabuły - pokazuję tę stronę tylko na dowód, że coś tam w ogóle robię.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz