niedziela, 31 maja 2015

Smocznie



Taki tam malunek z okazji jutrzejszego magicznego Dnia Dziecka. (Przy okazji, właśnie trafiłam na bardzo inspirujący zestaw zdjęć [link].)



Smok Obibok (który gonił własny ogon od około roku, aż doznał nagłego olśnienia i szoku).


Na zakończenie daję zwierzęce randomy. Ten trzeci to ptak, bo robię właśnie ptakorzeźbę na zajęcia z rzeźby i wszędzie mam szkice ptaków, i w końcu narysował mi się taki o. Ten drugi to pewnie krokodyl. To pierwsze to pewnie jakieś żyjątko (z tych takich, co mi łażą po ogródku).


Jak już jestem w temacie ogródka, chwalę się, że wczoraj zasadziłam drzewo. Sama własnymi ręcami. Jeszcze powinnam zbudować dom i tego no. Właśnie.

czwartek, 28 maja 2015

Blebleble

Z braku czasu produkuję głównie nic niewarte gryzmoły. ;_; Może naprodukuję coś porządnego, jak się wakacje zaczną.




*

W ramach jednego z miliarda projektów na zaliczenie robię ilustrację z dziurą (normalnie ma być otwór wycięty w kartce XD). Oczywiście musiałam wykorzystać okazję do narysowania kolejnej Alicji. (Swoją drogą w ramach jednych zajęć miałam zrobić całą książkę i wybrałam oczywiście też Alicję w Krainie Czarów... bo już miałam tyle pasujących ilustracji, że nie musiałam robić żadnej nowej. XDD)



Jestem właśnie w trakcie tworzenia ostatecznej wersji... Uparłam się na akwarele, ale na razie słabo to wygląda i będę kontynuowała w Photoshopie. Ma być bardziej mrocznie i klimatycznie, na razie jest tak sobie, może coś z tego będzie. :'D


EDIT. Chyyyba mam ostateczną wersję. Nie umiem w ogóle robić jakiegoś ciekawszego oświetlenia akwarelami, więc dodałam głębsze cienie i trochę jaśniejszych miejsc w Photoshopie. Wiem, że idealnie byłoby zrobić od razu całość w Photoshopie, ale naprawdę uzależniłam się od akwareli ostatnio. :d

piątek, 22 maja 2015

Zmęczenie 200%

Projekt wlepek na grafikę narracyjną. Ja: "Teraz tylko muszę je gdzieś porozlepiać po mieście i zrobić dokumentację zdjęciową". Brat: "Zrób zdjęcia, jak policja cię goni".


Pierwszy raz malowałam martwą akwarelami. Nie umiem malować nimi po całości, tylko detal przy detalu, dlatego wszędzie jest takie samo oświetlenie. :/ Nie wiem jeszcze, jak to ogarnąć. Akryle i digital painting są pod tym względem łatwiejsze.


Taki sobie projekt walnęłam na liternictwo. Ulotka nt. wybranego muzyka. (To jest prawie finalna wersja, bo jeszcze są błędy i "może być jeszcze lepiej" eh.)


Nie wiem, czemu na liście "projekty do zrobienia przed końcem semestru" przybywa mi rzeczy zamiast ubywać. I czemu słowa "już niedługo wakacje" brzmią dla mnie jak wyrok rychłej śmierci "zostało ci tak mało czasu na wszystkie projekty"? :'D

czwartek, 14 maja 2015

Rysuję


Lupusowi spodobał się fanart :') a ja póki co dalej próbuję coś akwarelować. Poniższa historia jest oparta na faktach, to mój własny ogródek, naprawdę tak wygląda i dzieją się w nim dziwne rzeczy.


Szczerze to strasznie chaotycznie mi wyszło, naciapane tu i tam, ale sam proces malowania bardzo przyjemny. Pod spodem wrzucam mój ulubiony fragment z kocim bardem.



*

Ogólnie to ostatnio narysowałam sporo nudnych rzeczy, nie mogę się rozstać z cudownym nowym szkicownikiem i rysuję po prostu to, co widzę. Tak więc nudna kuchnia:



Pracownia rzeźby/grafiki:



...oraz mój ogródek. (Wspominałam, że powyższa historia była oparta na faktach, bo była. Porównajcie oba rysunki. :P)



*

Tradycyjnie na koniec wrzucam jakieś gryzmoły.


piątek, 8 maja 2015

Kocia willa

Rezydencja dzikich kotów w Gdańsku-Oruni. Moją uwagę przykuła ta niedomknięta furtka do kociego świata. Jeśli czarna magia istnieje, to tam jest na pewno.


I jeszcze fanart dla Lupus Libri (łączę się z nimi w miłości do ładnych książek) - biegnący niebieski wilk. :'D

środa, 6 maja 2015

Nie umiem rysować domów

Kupienie nowego szkicownika jest jak rozpoczęcie nowego etapu w życiu. Serio moje życie przez ostatnie lata mogę podzielić na etapy według szkicowników. :P Swoją drogą do tej pory regularnie kupowałam Cansonowe A-czwórki (z tą twardą czarną okładką), a tym razem kupiłam A3 i na spirali, żeby nie mieć takich ograniczeń (kartki przy spirali można rozłożyć). Jednak A3 nie mieści mi się do skanera, a mam beznadziejny aparat, więc nie wiem, jak takie prace będą się prezentować na blogu. xd' Na pewno będę kombinować.



Tym razem znowu nie zrobiłam żadnego wstępnego szkicu ołówkiem, ale nie jestem z siebie zadowolona, bo mi ten budynek w górę strasznie wystrzelił i wszystko jakieś porozciągane wyszło. Już od trzech notek nie używam ołówka, ale może jednak do niego wrócę - choćby do stawiania paru pomocniczych linii na początek, takich żeby całość trzymała się w jakiejś kupie (może kiedyś będę miała więcej wprawy i będę potrafiła robić wszystko od razu "na oko" i dobrze). Ale detale już wolę robić na żywca, to znacznie przyspiesza czas pracy i daje więcej swobody.



Przy okazji - zupełnie przypadkiem zastosowałam technikę "suchego pędzla". Sprawdza się tylko przy użyciu starego, zaschniętego i zaniedbanego pędzelka, który robi się fajnie sztywny. A pomyśleć, że miałam go wywalić i zastąpić nowym :P (nowy totalnie się nie sprawdził).

*

Na dobranoc wrzucam jeszcze garść głupot, czyli fanart do ekranizacji Koraliny, Chihiro i Haku od Miyazakiego i jakieś gryzmoły z wykładu.



wtorek, 5 maja 2015

Tusz tuż tuż

Tak od razu na żywca (bez żadnego wstępnego szkicu ołówkiem) super się maluje. Bardzo to odprężające i spontaniczne/ekspresyjne/emocjonalne, a przy tym po prostu miło zobaczyć, jak czarny tusz grubą warstwą pokrywa białą i zupełnie czystą kartkę. Jedyny minus jest taki, że totalnie zawala się proporcje i robi się głupie błędy (nawet kreski nie potrafię prosto postawić XD), ale... co mi tam.

Pierwszy rys robiłam dzisiaj w ogródku (szopa na narzędzia). Chciałam ją jeszcze dokończyć akwarelami, ale deszcz mnie złapał. :( Taki już urok malowania w plenerze. Tak więc drugi rys to już jakiś randomowy dzieciak z randomowego zdjęcia (też bez wstępnego szkicu). Ale ciągnie mnie jednak do narysowania jeszcze czegoś z natury, bo ze zdjęć strasznie słabo mi idzie. :(



Jutro sobie w końcu dokupię nowy porządny szkicownik i zapas tuszu, i natworzę coś jeszcze z natury.

poniedziałek, 4 maja 2015

Bazgroły

Dość dawno nie miałam tyle czasu wolnego na rysowanie dla siebie samej, więc w międzyczasie moja kreatywność zdążyła już całkiem umrzeć. Dlatego po prostu wzięłam swój szkicownik i bazgroliłam w nim co popadnie przez dwa wieczory, tak na rozrysowanie. Przy okazji skończył mi się kolejny szkicownik (*).






Wszystko powstało od razu, bez żadnych ołówkowych szkiców. Te dwa obrazki poniżej również, czemu zawdzięczają swoją nieprawdopodobną nieproporcjonalność. (I przy tych dwóch akurat opierałam się na fotografiach z neta).




A tu już poniżej totalny wysyp chaotycznych bazgrołów, sorry za kreskospam.