środa, 6 maja 2015

Nie umiem rysować domów

Kupienie nowego szkicownika jest jak rozpoczęcie nowego etapu w życiu. Serio moje życie przez ostatnie lata mogę podzielić na etapy według szkicowników. :P Swoją drogą do tej pory regularnie kupowałam Cansonowe A-czwórki (z tą twardą czarną okładką), a tym razem kupiłam A3 i na spirali, żeby nie mieć takich ograniczeń (kartki przy spirali można rozłożyć). Jednak A3 nie mieści mi się do skanera, a mam beznadziejny aparat, więc nie wiem, jak takie prace będą się prezentować na blogu. xd' Na pewno będę kombinować.



Tym razem znowu nie zrobiłam żadnego wstępnego szkicu ołówkiem, ale nie jestem z siebie zadowolona, bo mi ten budynek w górę strasznie wystrzelił i wszystko jakieś porozciągane wyszło. Już od trzech notek nie używam ołówka, ale może jednak do niego wrócę - choćby do stawiania paru pomocniczych linii na początek, takich żeby całość trzymała się w jakiejś kupie (może kiedyś będę miała więcej wprawy i będę potrafiła robić wszystko od razu "na oko" i dobrze). Ale detale już wolę robić na żywca, to znacznie przyspiesza czas pracy i daje więcej swobody.



Przy okazji - zupełnie przypadkiem zastosowałam technikę "suchego pędzla". Sprawdza się tylko przy użyciu starego, zaschniętego i zaniedbanego pędzelka, który robi się fajnie sztywny. A pomyśleć, że miałam go wywalić i zastąpić nowym :P (nowy totalnie się nie sprawdził).

*

Na dobranoc wrzucam jeszcze garść głupot, czyli fanart do ekranizacji Koraliny, Chihiro i Haku od Miyazakiego i jakieś gryzmoły z wykładu.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz