środa, 3 czerwca 2015

Ja razy siedem

Próba zilustrowania prozopagnozji. Namalowałam moją własną twarz siedem razy. Zabawne, że nie wiem, jak sama wyglądam.


Kiedyś wspomniałam komuś, że nie umiem rysować portretów - w odpowiedzi usłyszałam, że zdecydowanie za mało ćwiczę. Coś w tym jest - można nauczyć się odmierzać wszystkie odległości i w ten sposób spróbować wyliczyć, gdzie leży nos, gdzie oczy itp. (akurat na wyliczanie proporcji kładą nacisk na zajęciach z rysunku u mnie na uczelni, więc trochę już wiem, jak to się robi). Można też rysować ze zdjęcia, co już kiedyś zrobiłam (to akurat pójście na łatwiznę :P). Ale nigdy nie będę mieć pewności, czy narysowałam daną twarz dobrze, czy nie. Dla mnie wszystkie twarze są prawie takie same. Tak samo młode, tak samo stare, tak samo piękne, tak samo brzydkie, tak samo znajome, tak samo obce.

Bardzo nie lubię pisania/mówienia o sobie samej, ale może kogoś to zainteresuje. A może nie. Idę się zająć nicnierobieniem, mam długi weekend! :')

1 komentarz:

  1. "Dla mnie wszystkie twarze są prawie takie same. Tak samo młode, tak samo stare, tak samo piękne, tak samo brzydkie, tak samo znajome, tak samo obce".

    Uwielbiam dowiadywać się o ludziach tak ciekawych rzeczy z pozornie mało ważnych wpisów!

    OdpowiedzUsuń