poniedziałek, 6 lipca 2015

Wakacjeee je je



Niczego mi nie brakuje. Mogę tak leżeć martwa na trawie i czerpać energię ze słońca. Moje szalone plany wakacyjne w ostatniej chwili (!) trafił szlag (niech żyje mój pech), ale wiecie co? Mam totalnie na wszystko wylane. Niech będzie, jak jest.

Za dnia siedzę w pełnym słońcu (uwielbiam słońce!), nie mam kogo rysować (bo nikt nie usiedzi w miejscu dłużej niż parę minut), więc rysuję siebie. Jak mi się zechce przemierzyć ten cały kilometr, który dzieli mój dom od morza, to może porysuję turystów na plaży. Oni zawsze robią za darmowych modeli, leżąc godzinami w tej samej pozycji.


*

W międzyczasie wstępnie gryzmolę sobie projekt książki, za którą może kiedyś na poważnie się zabiorę, a na razie zbieram luźne pomysły (zaczęłam już w tej notce).


I jeszcze takie tam inne luźne książkowe pomysły. Ogólnie w tym semestrze zrobiłam całą książkę z własnymi ilustracjami (tekstem była Alicja w Krainie Czarów), chciałam na bloga wrzucić jakieś mockupy czy cokolwiek, ale ostatniego dnia zajęć zgubiłam pendrive'a ze wszystkimi projektami. XDD Ekhm, w każdym razie, robienie książek jest bardzo wciągające. Na pewno prędzej czy później chcę tworzyć coś w tym kierunku.


*

Pendrive zgubiony, ale trochę projektów mam na dysku, więc pochwalę się takimi dwoma, o. Z grafiki narracyjnej. Pierwsze to przysłowie, drugie to wylosowane hasło encyklopedyczne, w moim przypadku to były echolalia. Chciałam nauczyć się łączyć technikę komputerową (a konkretniej Illustratora, którego zdążyłam polubić przez ten rok) z moim tradycyjnym sposobem rysowania, nie wyszło tak fajnie, ale próbowałam. :P



*

Muszę kończyć, jest druga w nocy, ćmy wlatują mi przez okno i mnie atakują, jeszcze w dodatku jakieś inne żyjątka, naprawdę nie wiem, czemu w takiej dziczy żyję.

PS. NA BAŁTYCKIM FESTIWALU KOMIKSU BYŁO SUPER. W ogóle śmieszna rzecz, same komiksy jakoś nigdy mnie nie ciekawiły, ale uwielbiam tych wszystkich rysujących ludzi, artystów, pasjonatów. Zawsze mega klimat na takich festiwalach, bitwy komiksowe najlepsze, wiadomo. Czekam na Łódzki Festiwal! (Tak nawiasem mówiąc - na bitwach zgarnęłam jako nagrodę jakieś komiksiki, nie znam się na tym, ale między innymi łapczywie sięgnęłam po "Ród M", bo miał X-menów na okładce. A ja przecież nałogowo oglądałam ich na Fox Kids w dzieciństwie i w tamtym okresie moimi idolami byli Rogue i Gambit. Ale komiksu z nimi nie czytałam nigdy, takim jestem komiksowym ignorantem. I... "Ród M" okazał się GE-NIAL-NY! Ta kreska, te kadry, ta fabuła, ta przygoda, oderwać się nie mogłam! No okej, malutko komiksów w życiu przeczytałam, ale założę się, że lepiej nie mogłam trafić.)

3 komentarze:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  2. Osz, usunęłam. Chciałam napisać, że super ten pomysł z zamykaną książką. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki :') tak mi jakoś wpadło do głowy.

      Usuń