niedziela, 13 września 2015

Malbork

Zaraz po powrocie z Hiszpanii spędziłam kilka dni w Malborku, posiedziałam pod zamkiem i coś tam rysowałam.



Podszedł do mnie jakiś dziadek: "Ślicznie rysujesz, masz tu cukierka". Podszedł właściciel pobliskiego sklepu plastycznego i zaczął pokazywać mi własne obrazy. Podeszło dwóch robotników pracujących na zamku i z entuzjazmem przyglądali się mojej pracy. Chłopak w stroju krzyżaka podchodził kilka razy sprawdzać, jak mi idą postępy. Podchodził też pilot wycieczek i wypytywał, co tam teraz robię, czy rysuję, czy zwiedzam. Przysiadła się grupa turystów i zaczęła zagadywać ("a moja wnusia też rysuje!"). I tak dalej, i tak dalej. Rysowanie wśród tylu ludzi to ciekawe doświadczenie. ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz