piątek, 9 października 2015

Blebleble

Ciągle siedzę w domu chora, staram się cokolwiek robić, np. obejrzałam parę filmów, które miałam obejrzeć już wieki temu (omg Fight Club taki dobry!). Muszę wyzdrowieć i iść na Projekt 24, bo to jedyne takie miejsce i czas w ciągu roku, gdzie udaje mi się narysować coś konkretnego. Więc najprawdopodobniej do zobaczenia w sobotę w Gdańsku.


Studia grafiki są ok, np. w tym semestrze mam zajęcia z komiksu (tak!!!). Chciałabym na zaliczenie zrobić krótki komiks z Cukrem w roli głównej, także maluję ją sobie w ramach rozgrzewki. Teraz tylko obmyślę jakiś niecny potworniasty scenariusz.


A poniżej znowu fanart do filmowej wersji Małego Księcia. Chyba jednak lepiej mi idzie malowanie akwarelami niż photoshopowy digital. Znacznie szybciej mi to idzie, nie mam wielkiego problemu z doborem kolorów, efekt też chyba ciekawszy wychodzi. A jednak brakuje mi możliwości wchodzenia w detale, precyzyjnej kreski - takie rzeczy zapewnia mi tylko Photoshop...


A tutaj randomowy akwarelowy gryzmoł:


I jeszcze pseudoautoportret. Literki mi się poprzestawiały (a to znak, że powinnam już iść spać).


3 komentarze:

  1. Świetne prace! Czekam aż wrzucisz skończoną prace z maratonu komiksowego :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Może skoro podoba Ci się precyzja photoshopa i plama akwareli powinnaś to połączyć? Rób lineart w programie, drukuj i nakładaj kolor ręcznie?

    OdpowiedzUsuń