środa, 11 listopada 2015

Kredki i atrament

Ostatnio odkryłam, że fajnie wyglądają zeskanowane prace lawowane atramentem (oraz połączenie atrament plus akwarele), tak więc trochę się tym bawiłam.


A tutaj atramentowo-akwarelowa dziewczynka - postać, którą wieki temu grałam w jakiegoś śmiechowego erpega. Nazywała się Mortimeryssa Mortia Mortuus, jeździła na białym kucyponku Pimpusiu i odbierała ludziom życie. (Przepraszam Pana Pratchetta, w czasach szkolnych był Pan moim idolem, naprawdę.)


Próbuję też sobie przypomnieć, co się robi kredkami. Samo kredkowanie to przyjemne zajęcie, jednak efekt jest jeszcze daleki od tego, co chciałabym uzyskać.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz