sobota, 19 grudnia 2015

Ocean na końcu drogi

(Miałam sobie zrobić przerwę w blogowaniu, żeby mieć czas na naukę/projekty/Święta/życie, ale blogowanie uzależnia, więc na chwilę wracam i zaraz uciekam.)

Przeczytałam Ocean na końcu drogi Neila Gaimana. W porównaniu z innymi jego powieściami dla dzieci, ta wypada mocno średnio. Nie jest tak pomysłowa jak Księga cmentarna, do świetnej Koraliny nie ma co porównywać. A jednak okazała się niemalże wstrząsem. Okazała się jedną z tych historii, które nie dają o sobie zapomnieć.



Istnieją takie książki, które nie pozwalają się oderwać już po paru pierwszych akapitach (miałam tak choćby z Extensą Dukaja). Gaiman natomiast potrafi być mistrzem zakończeń. Gwiezdny pył kończył się w sumie depresyjnie jak na tak kolorową i baśniową (miejscami kiczowatą) historię. Nigdziebądź (moja ulubiona gaimanowa książka) dzięki zakończeniu nie daje czytelnikowi możliwości powrotu do rzeczywistości. A przynajmniej nie pozwala wierzyć w rzeczywistość taką, jaka się wydaje i każe czegoś poszukiwać (czegoś, czego nigdy się nie odnajdzie i pustka zostanie na zawsze). Ocean na końcu drogi kończy się na tyle smutno, że płakałam, czytając w SKM-ce (...przy Dzikiej drodze Strayed płakałam wielokrotnie i też w kolei miejskiej, więc może współpasażerowie przywykli do moich dziwnych zachowań). I jeżeli większa część tej powieści była typowym horrorem dla dzieci, tak po przeczytaniu końcówki myślę, że całość kierowana jest jednak do starszych czytelników. Mimo, że głównymi bohaterami są dzieci, książka ta tak naprawdę opowiada o życiu dorosłym. O tym, że jako dorośli zapominamy. I nic nie wiemy.





Po tej książce nigdy już nie będę niczego pewna. Tak więc narysowałam Lettie Hempstock i ocean, żeby jakoś odreagować. (Przy rysowaniu opierałam się trochę na tym zdjęciu: [link]).

Prądy oceanu ciągnęły mi włosy i ubranie niczym letnia bryza. Nie czułem już chłodu, wiedziałem wszystko, nie byłem głodny, a cały wielki, skomplikowany świat stał się prosty, ogarnialny, łatwy do rozszyfrowania. Pragnąłem zostać tu przez resztę czasu, w oceanie będącym wszechświatem, będącym duszą, jedyną, która miała znaczenie. Zostanę tu na zawsze.

2 komentarze:

  1. O tak. W tej książce Gaiman genialnie sugeruje istnienie czegoś bardziej skomplikowanego i ciekawszego od znanego nam świata, ale zarazem nie próbuje przedstawiać wizji tej innej rzeczywistości. Pozostają tylko aluzje wiodące fantazję gdzieś dalej.

    OdpowiedzUsuń
  2. Gaiman jest moim ulubionym pisarzem, a moi ulubieńcy to Koralina, Amerykańscy bogowie, i Chłopaki Anansiego. Jego książki mogę czytać parokrotnie i za każdym razem się nimi cieszyć i odkrywać na nowo, są nhiesamowite. Ocean na końcu drogi też oczywiście przeczytałam, był bardzo fajny, ale nie porwał mnie jakoś mega pewnie dlatego, bo jednak jest adresowany do młodszych osób, no ale kiedyś na pewno przeczytam go znowu.

    OdpowiedzUsuń