sobota, 2 stycznia 2016

2015... 2016!

Tak było.


Czas pomyśleć o 2016.

Styczeń upłynie oczywiście w szalonej atmosferze oddawania projektów na uczelnię i zaliczania semestru, ale co dalej? Przydałyby się jakieś postanowienia noworoczne... Zastanawiam się, czy uda mi się ograniczyć blogowanie...? Blog zabiera mi za dużo czasu i przez niego nie mogę skupić się na większych projektach. Choć przyznaję, że jest dla mnie szczególnym miejscem w internecie (i dorobiłam się małego grona przemiłych czytelników i komentatorów, aww).

Naprawdę męczy mnie prowadzenie fanpage'a i najchętniej całkiem bym z niego zrezygnowała (mimo, że moje działanie tam ogranicza się tylko do informowania o nowych notkach na blogu). Denerwuje mnie Facebook i to, jakimi zasadami się kieruje. Żeby zdobyć większą popularność, musiałabym wypisywać głupoty i wciskać Wam straszne gówno. Regularnie i masowo. Chyba czułabym, że nie szanuję Was ani siebie. Może kiedyś się przełamię, ale na dzień dzisiejszy Facebook nie jest dla mnie. (Już wystarczy, że założyłam sklep koszulkowy i wyczytałam, że żeby coś sprzedać, powinnam zareklamować go na jak największej ilości facebookowych grup. Nie mam zamiaru działać w taki sposób. To jakieś strasznie nachalne by było. Może jeszcze zacznę wchodzić ludziom do domów i wciskać im te koszulki na siłę do gardła.)

Tak, chciałabym się zająć większymi projektami. Muszę. Nie mogę w nieskończoność wrzucać moich obrazków na bloga, bo do niczego w ten sposób nie dojdę. Zawsze chciałam robić książki i to już najwyższy czas. Ten rok chcę poświęcić głównie na zbieranie konkretnych pomysłów i wstępne projekty. Przede wszystkim chcę skupić się na książce, którą mam nadzieję robić w ramach licencjatu i mieć fizycznie gotową już w 2017 (mało tekstu, dużo super kolorowych i nienormalnych ilustracji, tematyka to oczywiście zespół Aspergera). Poza kilkoma książkami skupiającymi się głównie na ilustracjach, chciałabym też dokończyć moją powieść "W dal" (fantasy o miastach, imionach i podróżowaniu, tu już trochę o tym pisałam). Jestem w szoku, bo do tej pory przysiadałam do niej raz na parę miesięcy, pisałam po parę stron i ją porzucałam, a tu nagle okazało się, że zbierając fragment do fragmentu miałabym już niemal całość! Myślałam, że to taka niekończąca się historia, a tu proszę. Dlatego teraz w wolnych chwilach siedzę i przepisuję całość tak, żeby miała ręce i nogi, i wspólny, ciekawy styl. Naprawdę bardzo chciałabym się nie poddać i tym razem już po prostu ją dokończyć (myślę, że w ciągu dwóch lat). Taką cegiełkę również miło byłoby wydać i opatrzyć paroma własnymi grafikami.

Właśnie z tych wszystkich powodów powinnam sobie odpuścić blogowanie, które pochłania mi tyle czasu. Ale pewnie sobie nie odpuszczę... może chociaż ograniczę. Tak więc zobaczycie mnie rzadziej w internetach teraz, wybaczcie. Wiem, że internet to świetna karuzela, ale czasem trzeba z niej zejść niestety.

2 komentarze:

  1. Ja tam z postanowieniami noworocznymi dałam sobie spokój już daaawno temu. W sumie to czemu czekać na nowy rok, jesli zmiany można wprowadzić w życie od razu? :D
    Moim jedynym postanowieniem jest dalsza praca nad sobą, nad moimi skillami, zainteresowaniami, wyglądem, zdrowiem. :3

    rudapaskuda.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do blogowania... miło jest zaglądać tu co jakiś czas, więc mam nadzieję, że jednak nie zrezygnujesz. ;)

      Usuń