czwartek, 30 czerwca 2016

Wracam do życia po sesji

Taka się zrobiła moda na książki/audiobooki/ebooki/ekranizacje/bógwieco Cacao DecoMorreno, więc zrobiłam fanart. Oto Deco Morreno i Mleko (mój otp, shipuję je codziennie na śniadanie).


Chciałabym rysować więcej takich rzeczy, może zatrudni mnie Mlekovita/Łaciate? (A gdyby tak projektować opakowania ciastek, to już w ogóle super praca by była.)


*

Ostatnio prawie nic nie rysowałam, bo wiadomo, sesja (mam tylko jakieś szkice, których nawet mi się skanować nie chce). Na zaliczenie semestru robiłam trochę fajnych rzeczy, na przykład takie etykiety do wina. Pilibyście?


Robiłam też plakat mobilizujący studentów do niespóźniania się (dostaliśmy ten temat za karę, ja to wiem).


W ogóle aww, dostałam własny kącik na uczelnianym korytarzu i coś tam przybiłam.


*

Byłam też w międzyczasie na paru fajnych imprezach. Oczywiście obowiązkowo zahaczyłam o Gdańskie Spotkania Komiksowe! (I mogłam zmierzyć się z Fredem Zanzimem w Bitwach Komiksowych!) Poza tym tańczyłam w apokaliptycznej burzy na Cudach Wiankach w Gdyni (i rozpalaliśmy grilla w apokaliptycznym deszczu, bo czemu nie, jeżeli tak). Byłam też na spotkaniu luridowym, na którym trochę zamulałam, ale narysowałam Katję i Cukier. (Tak, mam taśmę klejącą w kolorach tęczy. Samo dobro.)


(Nie udzielam się w Lurid University, bo jestem leniem, ale spotkania luridowe zawsze spoko.)

*

Obecnie siedzę nad komiksem na konkurs Janusza Christy. Pierwszy raz próbuję zrobić komiks do nieswojego scenariusza (który swoją drogą bardzo-bardzo mi się podoba i jest totalnie w moich klimatach). Współpraca ze scenarzystą jest super, bo do tej pory, jak robiłam coś na podstawie własnej fabuły, to cały czas widziałam luki w historii, cały czas byłam niezadowolona i wszystko musiałam poprawiać. A w przypadku, kiedy nie odpowiadam za fabułę, mam więcej luzu i mogę sobie po prostu rysować. W ten sposób może uda mi się w końcu coś dokończyć. A tak wygląda moje miejsce pracy (szkice, storyboard i scenariusz walające się na biurku):


Nie chcę zamieszczać tutaj projektów postaci ani storyboardu, komiks będzie owiany tajemnicą póki co. ;) Zdradzę tylko, że główna bohaterka nazywa się Kaja i ma kota o imieniu Kot, co w sumie jest zabawnym zbiegiem okoliczności (rodzina i przyjaciele zawsze mówili na mnie "Kaja", co jest skrótem od mojego imienia, a moja kotka też nazywa się Kot, ewentualnie Kicia - wiem, że mało oryginalnie xd).

Jakby ktoś był ciekawy...

...wrzucam część ilustracji, które robiłam ostatnio dla GWO. Robienie takich rzeczy to najmilsza praca na świecie. Już się nie mogę doczekać, aż zobaczę te podręczniki. :)





Muszę nadrobić zaległości w blogowaniu, bo cały czerwiec mnie tu nie było. Za niedługo wrzucę coś jeszcze.