poniedziałek, 10 października 2016

Rysunki z podróży

Poczyniłam mnóstwo rysunków w czasie mojej autostopowej podróży, po prostu masówa, niestety jakościowo większość jest średnia czy nawet fatalna, więc wrzucę tylko garść.



Wielu podróżników, których znam, medytuje. W podróży tyle się dzieje, że trzeba czasem przystanąć choć na moment, żeby w tym wszystkim nie zgubić samego siebie. Moją medytacją jest malowanie (oraz pisanie w pamiętniku, którego całe szczęście nigdzie nie udostępnię). Przelewanie wszystkiego, co myślę i czuję, na papier. To powyżej to próba odnalezienia siebie samej w całym chaosie i w mnóstwie zdarzeń, które następowały po sobie niespodziewanie już na samym początku podróży - w Niemczech. To poniżej to próba poukładania problemów, które nawarstwiły mi się pewnego dnia w Belgii.



Pod spodem: mam ogromną potrzebę bycia w ciągłej drodze i w ciągłym ruchu, a pewnego razu sytuacja zmusiła mnie do zatrzymania się i cierpliwego czekania. W podróży nie umiem się poddawać, rezygnować, cały czas działam na adrenalinie, w innym wypadku czuję się jak uwięziona i czasem nie daję sobie z tym rady. Podróżowanie uczy, czasem w bolesny sposób, ale uczy, chociażby tej cierpliwości i rezygnacji.



Poniżej: park w Paryżu, pierwsza w nocy, malowałam to przy słabym świetle latarki. Warunki do malowania fatalne, ale właśnie w fatalnych warunkach mam wzmożoną chęć działania. (Coraz bardziej tęsknię za Paryżem, że tak się sama sobie wtrącę. Czy to jakaś magia, że nie wyobrażam sobie funkcjonowania w życiu bez regularnego odwiedzania Paryża raz na jakiś czas? Mam wrażenie, że to miasto stało się moim kolejnym domem, kolejnym miejscem, do którego muszę wracać.)



Włóczykij nabazgrolony w tirze, który był moim domem na kółkach przez całe cztery dni (w drodze powrotnej, trasa Hiszpania-Niemcy). Jest też lis, bo lubię lisy.



A to... część malunków, które tworzyłam masowo, żeby rozwieszać w różnych miejscach i zachęcać ludzi do kupienia czegoś ode mnie. Brałam do dziesięciu euro za portret. Jeżeli ktoś z Was, czytających mojego bloga, chciałby zostać namalowany w takim bajkowym stylu, mam zamiar ruszyć ze sprzedażą (tak z czystej ciekawości, zobaczyć, czy to by w ogóle poszło). Czterdzieści złotych (wysyłka gratis), format A5, papier akwarelowy, akwarele. Prędzej czy później zamieszczę oficjalne info na fanpage'u, póki co piszę to tutaj tak mniej oficjalnie, ale może a nuż ktoś się zgłosi.



A tu poniżej zdjęcia dwóch portretów, które wykonałam dla turystek w Belgii (bardzo uśmiechniętych i wesołych dziewczyn). W pewnym belgijskim mieście miałyśmy takie nagromadzenie turystów, że niestety nie nadążałam z fotografowaniem tego, co namalowałam. Tak szczerze to ledwo nadążałam z samym malowaniem i po całym dniu z Misią uświadomiłyśmy sobie, że z braku czasu nawet nic nie zjadłyśmy i nie wypiłyśmy. XD



Malowałam też portrety dla ludzi, u których nocowałyśmy, tak w ramach skromnych podziękowań. Tutaj akurat dwie dziewczyny z granicy francusko-hiszpańskiej, które poznałam już na Camino del Norte dwa lata temu i teraz zaprosiły mnie do siebie. (Ale genialne uczucie spotkać się po takim czasie.)



Portret dla chłopaka, którego poznałyśmy przez Couchsurfing i u którego mieszkałyśmy przez parę dni w Belgii. Codziennie po pracy wychodził przynajmniej na godzinę, żeby połazić i nałapać sobie Pokemonów.



Starałam się też oczywiście malować krajobrazy, architekturę i różne rzeczy, które widziałam, ale szło mi fatalnie, więc wklejam tylko dwa obrazki. Na pierwszym urocze łódki widziane w Belgii.



A tutaj próba namalowania widoczku w którejś z holenderskich wiosek, po których jeździłyśmy pożyczonymi rowerami. Wyszło źle, ale zdaję sobie sprawę, jakie błędy zrobiłam (powinnam wszystko bardziej rozmalować, bo wyszło śmiesznie ilustracyjnie a nie malarsko, plus powinnam odważniej mieszać kolory, brakuje mi w tym wszystkim swobody). Wszystko przez to, że nie mam żadnej wprawy w malowaniu krajobrazów.



Niedługo wrzucę jeszcze trochę rzeczy, które namalowałam w ostatnim czasie. A tak z ciekawostek, właśnie założyłam sobie INSTAGRAMA, gdzie będę wrzucać nie tylko te bieżące zdjęcia. Mam tyle zdjęć porobionych w ciągu moich kilku podróży (od 2014), że głównie chciałabym się skupić na nich. Będę również wrzucać te aktualne zdjęcia, głównie dotyczące moich rysunków, studiów i różnych projektów. Co do projektów, to w ten weekend rusza Projekt 24h, na którym w ciągu 24 godzin trzeba narysować 24 strony komiksu na zadany temat. Totalnie już nie mogę się doczekać. :)

2 komentarze:

  1. To w lutym spowrotem do Paryża? <3 Naawimy się kompleksu jak japończycy xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. TAK TAK TAK jeżeli Florian nadal chce nas widzieć. Możemy mu przywieźć coś pysznego do jedzenia.

      Usuń