środa, 16 listopada 2016

Ksero

Bawiliście się kiedyś w kserowanie pogniecionych rysunków? :D Polecam, idealnie odprężające zajęcie po męczącym dniu.





PS. Próbowałam ostatnio zrobić jakiś montaż filmów (wybrałam surrealistyczne filmy Michela Gondriego, bo surrealistyczne filmy są mega super, wiadomo), możecie zerknąć i ocenić, całość trwa tylko trzy minutki: www.youtube.com/watch?v=k_HXqNHn74E

sobota, 5 listopada 2016

Liebster Blog Award

Zostałam nominowana przez Marakuję do Liebster Blog Award. W skrócie chodzi o to, że muszę odpowiedzieć na jedenaście postawionych przez nią pytań, po czym nominować innych blogerów i ułożyć dla nich własne pytania. Zabawa ma na celu promowanie mniej znanych a dobrych blogów. Świetna sprawa, bo osobiście zawsze lubiłam blogi, a jest ich już coraz mniej niestety. Blogi moich znajomych w większości poumierały, nie mam za bardzo kogo nominować, więc daruję sobie własne pytania. (Chyba, że ktoś chce, mogę coś tam wymyślić.)

No to lecimy z pytaniami od Marakui.

1. Trzy książki, które najbardziej polecasz?

Cały cykl Ziemiomorze Ursuli K. Le Guin (jeżeli mam wybrać jedną książkę, to Najdalszy brzeg), Lewą rękę ciemności także Ursuli K. Le Guin, Odźwiernego Mariny i Siergieja Diaczenków, Nigdziebądź Gaimana... cztery to chyba naciągane trzy.

2. Najdziwniejsze miejsce, w którym kiedykolwiek spałaś?
Naprawdę bardzo fajnie śpi się w krzakach w Amsterdamie, polecam. (Właściwie to w czasie podróży najczęściej śpię w samych dziwnych miejscach, długo by wymieniać.)

3. Papierowa książka czy czytnik e-booków?
Kocham papierowe książki, czytnika w sumie nigdy nie miałam.

4. Co najbardziej lubisz w blogowaniu?
Mnóstwo rzeczy. Prowadzę blogi od bardzo dawna i w czasach, kiedy jeszcze Facebook nie pożarł całego internetu, ludzie pisali sobie nawzajem długie komentarze i w ten sposób poznałam naprawdę fajnych ludzi. Poza tym zawsze lubiłam pisać, w ogóle pisać cokolwiek, pamiętniki, opowiadania, a nawet właśnie te parę słów raz na jakiś czas na blogu. Tak o niczym, dla siebie samej. Lubię też czytać blogi innych, szczególnie te zwykłe, z pozoru nudne, takie o codziennym życiu. Szkoda, że teraz coraz więcej osób od tego odchodzi, bo takie blogowanie dla samego siebie, z pasji a nie dla zysku, podobno się nie opłaca.

5. Gdybyś mogła w mistrzowskim stopniu opanować dowolną umiejętność, co by to było?
Jakiś sport zdecydowanie. Cokolwiek w tym zakresie, sztuki walki, taniec, mistrzowska jazda na rolkach czy na łyżwach, nie wiem już. Zawsze próbowałam iść w tym kierunku i zawsze ostatecznie brakowało mi pewności siebie albo umiejętności. Ale sport daje mi tyle energii i szczęścia, że trochę żałuję, że nie związałam się z nim bardziej.

6. Jaki jest Twój ulubiony deser?
Taki domowej roboty i jedzony w miłym towarzystwie.

7. Najdziwniejsza książka, jaką czytałaś?
Kolega w Calais dał mi słownik francuskiego i kazał się uczyć, nie zrozumiałam z niego ani słówka. ;)

8. Góry czy morze?
Właśnie dlatego kocham Hiszpanię, tam są i góry, i morze. ;) Ale jeżeli muszę wybrać jedno, to morze. Całe życie mieszkam nad morzem i nie wyobrażam sobie mieszkania gdzieś w głębi lądu. W te wakacje pływałam w kilku morzach i w oceanie, i było bosko. Marzy mi się długi rejs przez ocean, chcę kiedyś popłynąć gdziekolwiek jachtostopem.

9. Gdybyś mogła w dowolnym momencie zamienić się w jakieś zwierzę, co by to było?
Oczywiście we wróbla - nie rzuca się w oczy i może wędrować po niebie, czego chcieć więcej?

10. Wolisz pisać w zeszycie czy na komputerze?
W zeszycie. Najbardziej lubię pisać pamiętniki, choć w tej chwili zdarza mi się to już prawie tylko w podróżach. A opowiadań też nigdy nie byłam w stanie pisać na komputerze, bo wtedy cała moja kreatywność magicznie się ulatniała.

11. Co było pierwsze, kura czy jajko?
Koniozaury, kurozaury i glistozaury.

Rysunkiii

Nadrabianie zaległości na blogu czas zacząć. :)



Namalowałam Aurorę Aksnes, bo przyłapałam się na tym, że od paru miesięcy słucham prawie tylko jej piosenek. Ostatnimi czasy to właśnie jej głos nadaje klimat moim dniom, towarzyszy czytaniu, malowaniu, spacerowaniu czy patrzeniu przez okna pociągów. Uwielbiam ją za inność, jej nietypowy wygląd, styl. I za piosenki pełne wrażliwości i delikatności. www.youtube.com/watch?v=sK6jRNl83tY

Niedawno założyłam sobie Instagrama i wrzucam na niego zdjęcia ze swoich podróży, ale czasem zamieszczam też coś bardziej aktualnego i tu na przykład jest zdjęcie z procesu powstawania rysunku z Aurorą. Żeby zrobić to zdjęcie, musiałam zrzucić z biurka większość rzeczy i poukładać część z nich, tak naprawdę to ja nawet nie pracuję przy biurku, nie chcecie wiedzieć, w jakim chaosie tak naprawdę pracuję. Tak więc Instagram kłamie. ;) Ale zapraszam na zdjęcia z podróży, te autostopowe, ale też te starsze z trekkingów po Hiszpanii i Portugalii: www.instagram.com/szarosen.



A tu Esmeralda i Gringoire z musicalu "Notre Dame de Paris". Zawsze chciałam zobaczyć ten musical na żywo i w końcu mi się udało, choć tylko w wersji polskiej w Teatrze Muzycznym.



Nastawiłam się, że musical będzie średni pod względem wokalnym i tak też było, z oryginalną wersją francuską lepiej go nie porównywać, więc na to nawet nie zwracałam większej uwagi. Choć przyznam, że naprawdę słabo wypadły momenty, które powinny być najbardziej emocjonalne. Chociażby w piosence Fleur-de-Lys, w której z niewinnej dziewczynki zamienia się w żądną krwi i pełną pożądania kobietę, w wersji polskiej tych emocji po prostu nie było. Ogólnie jednak wokaliści, mimo że daleko w tyle za Francuzami, byli świetni i jedynie głos Quasimodo bardzo mi przeszkadzał. Był po prostu źle dobrany, za ładny, za czysty, w pierwszym momencie miałam ochotę parsknąć z niedowierzania. Dużym problemem było fatalne nagłośnienie, przez które w niektórych piosenkach po prostu nie dało się rozróżnić słów, pod tym względem totalna klapa.

Największym plusem polskiego spektaklu byli młodzi, pełni zapału aktorzy, bo choć wokalnie wypadli słabiej, to stali się powiewem świeżości dla tak dobrze znanej historii. Maciej Podgórzak jako Gringoire to w ogóle mistrz, jego mimika, gesty, ta beztroska i energia, ogólnie wygrywa cały spektakl. Akurat Gringoire i Esmeralda zawsze byli moją ulubioną parą z książkowego oryginału i miło było patrzeć na ich wspólny, uroczo beztroski (choć krótki) taniec. (Nawiasem mówiąc, Gringoire jest jedną z moich ulubionych postaci książkowych ever, a scena ślubu z Esmeraldą to z kolei jedna z najlepszych książkowych scen, umieram ze śmiechu bardzo.)

Namalowałam jeszcze fanart do Pokemon Go z okazji eventu halloweenowego, jako że bardzo bardzo bardzo kocham creepypasty pokemonowe, duchy i wszystko, co związane z Lavender Town.



Co do samej gry Pokemon Go, to zaczęłam grać w październiku i w tym samym październiku grać przestałam, w sumie grałam jakieś dwa tygodnie. Bardzo fajny pomysł na grę, początkowo nie mogłam się oderwać. Najbardziej podobało mi się łażenie późnym wieczorem po mrocznych zakamarkach Gdańska w poszukiwaniu Pokemonów, miało to swój klimat. Jednak zrezygnowałam jakoś z dnia na dzień, bo mi się zwyczajnie znudziło. I tak uwielbiam duuużo łazić, muszę dbać o kondycję przed kolejnym wakacyjnym trekkingiem lub podróżą autostopową, nie potrzebuję mobilizacji, żeby wyjść z domu. (Swoją drogą, łażenie łażeniem, a tu niedługo sezon na łyżwy, jupijajej.)

Poniżej moja praca na Character Design Challenge, tematem był centaur, więc zrobiłam żyrafko-centaura, robiącego sobie szalik na drutach.



Zaczęłam też robić wampirka na kolejny temat, ale nie miałam czasu skończyć. Może kiedyś dokończę.



Tradycyjnie wrzucam też jakieś szkicyki z notatek z zajęć, oczywiście kotykotykoty.



Mam tak mało czasu na bloga teraz, ogarniam kolejne zlecenia do wydawnictwa i będę tam robić praktyki też, ogarniam studia i w ogóle tyle tego. Na dyplom będę najprawdopodobniej robić książkę dla dzieci z tekstem Kuby Ryszkiewicza, nie mogę się doczekać. A zaraz po dyplomie wydrukuję ziny z moimi komiksami (część będzie dotychczas niepublikowana), też się nie mogę doczekać. Tyle fajnych rzeczy do zrobienia (a jednocześnie rzuciłabym to wszystko i jechała w podróż gdziekolwiek już teraz, jak żyć?). :)