sobota, 5 listopada 2016

Rysunkiii

Nadrabianie zaległości na blogu czas zacząć. :)



Namalowałam Aurorę Aksnes, bo przyłapałam się na tym, że od paru miesięcy słucham prawie tylko jej piosenek. Ostatnimi czasy to właśnie jej głos nadaje klimat moim dniom, towarzyszy czytaniu, malowaniu, spacerowaniu czy patrzeniu przez okna pociągów. Uwielbiam ją za inność, jej nietypowy wygląd, styl. I za piosenki pełne wrażliwości i delikatności. www.youtube.com/watch?v=sK6jRNl83tY

Niedawno założyłam sobie Instagrama i wrzucam na niego zdjęcia ze swoich podróży, ale czasem zamieszczam też coś bardziej aktualnego i tu na przykład jest zdjęcie z procesu powstawania rysunku z Aurorą. Żeby zrobić to zdjęcie, musiałam zrzucić z biurka większość rzeczy i poukładać część z nich, tak naprawdę to ja nawet nie pracuję przy biurku, nie chcecie wiedzieć, w jakim chaosie tak naprawdę pracuję. Tak więc Instagram kłamie. ;) Ale zapraszam na zdjęcia z podróży, te autostopowe, ale też te starsze z trekkingów po Hiszpanii i Portugalii: www.instagram.com/szarosen.



A tu Esmeralda i Gringoire z musicalu "Notre Dame de Paris". Zawsze chciałam zobaczyć ten musical na żywo i w końcu mi się udało, choć tylko w wersji polskiej w Teatrze Muzycznym.



Nastawiłam się, że musical będzie średni pod względem wokalnym i tak też było, z oryginalną wersją francuską lepiej go nie porównywać, więc na to nawet nie zwracałam większej uwagi. Choć przyznam, że naprawdę słabo wypadły momenty, które powinny być najbardziej emocjonalne. Chociażby w piosence Fleur-de-Lys, w której z niewinnej dziewczynki zamienia się w żądną krwi i pełną pożądania kobietę, w wersji polskiej tych emocji po prostu nie było. Ogólnie jednak wokaliści, mimo że daleko w tyle za Francuzami, byli świetni i jedynie głos Quasimodo bardzo mi przeszkadzał. Był po prostu źle dobrany, za ładny, za czysty, w pierwszym momencie miałam ochotę parsknąć z niedowierzania. Dużym problemem było fatalne nagłośnienie, przez które w niektórych piosenkach po prostu nie dało się rozróżnić słów, pod tym względem totalna klapa.

Największym plusem polskiego spektaklu byli młodzi, pełni zapału aktorzy, bo choć wokalnie wypadli słabiej, to stali się powiewem świeżości dla tak dobrze znanej historii. Maciej Podgórzak jako Gringoire to w ogóle mistrz, jego mimika, gesty, ta beztroska i energia, ogólnie wygrywa cały spektakl. Akurat Gringoire i Esmeralda zawsze byli moją ulubioną parą z książkowego oryginału i miło było patrzeć na ich wspólny, uroczo beztroski (choć krótki) taniec. (Nawiasem mówiąc, Gringoire jest jedną z moich ulubionych postaci książkowych ever, a scena ślubu z Esmeraldą to z kolei jedna z najlepszych książkowych scen, umieram ze śmiechu bardzo.)

Namalowałam jeszcze fanart do Pokemon Go z okazji eventu halloweenowego, jako że bardzo bardzo bardzo kocham creepypasty pokemonowe, duchy i wszystko, co związane z Lavender Town.



Co do samej gry Pokemon Go, to zaczęłam grać w październiku i w tym samym październiku grać przestałam, w sumie grałam jakieś dwa tygodnie. Bardzo fajny pomysł na grę, początkowo nie mogłam się oderwać. Najbardziej podobało mi się łażenie późnym wieczorem po mrocznych zakamarkach Gdańska w poszukiwaniu Pokemonów, miało to swój klimat. Jednak zrezygnowałam jakoś z dnia na dzień, bo mi się zwyczajnie znudziło. I tak uwielbiam duuużo łazić, muszę dbać o kondycję przed kolejnym wakacyjnym trekkingiem lub podróżą autostopową, nie potrzebuję mobilizacji, żeby wyjść z domu. (Swoją drogą, łażenie łażeniem, a tu niedługo sezon na łyżwy, jupijajej.)

Poniżej moja praca na Character Design Challenge, tematem był centaur, więc zrobiłam żyrafko-centaura, robiącego sobie szalik na drutach.



Zaczęłam też robić wampirka na kolejny temat, ale nie miałam czasu skończyć. Może kiedyś dokończę.



Tradycyjnie wrzucam też jakieś szkicyki z notatek z zajęć, oczywiście kotykotykoty.



Mam tak mało czasu na bloga teraz, ogarniam kolejne zlecenia do wydawnictwa i będę tam robić praktyki też, ogarniam studia i w ogóle tyle tego. Na dyplom będę najprawdopodobniej robić książkę dla dzieci z tekstem Kuby Ryszkiewicza, nie mogę się doczekać. A zaraz po dyplomie wydrukuję ziny z moimi komiksami (część będzie dotychczas niepublikowana), też się nie mogę doczekać. Tyle fajnych rzeczy do zrobienia (a jednocześnie rzuciłabym to wszystko i jechała w podróż gdziekolwiek już teraz, jak żyć?). :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz